Pierwszy taniec to wyjątkowy moment na każdym weselu, w szczególności dla młodej pary. Z kolei kurs tańca użytkowego jest przeznaczony dla osób pragnących szybko i skutecznie nauczyć się swobodnego tańca w parze, w najróżniejszych rytmach aktualnie obecnych na naszych parkietach, niezależnie, czy będzie to wesele, bal sylwestrowy, studniówka czy dyskoteka. Polskie piosenki na pierwszy taniec sprzed lat . Historia polskiej muzyki rozrywkowej jest niezwykle bogata. Jeżeli macie stare dusze – wybierzcie któryś z poniższych utworów. Gwarantujemy, że goście będą tak samo zachwyceni, jak Wy, a w dodatku wzruszenie jest gwarantowane. Danuta Rinn, Bogdan Czyżewski – Całujmy się Muzyka:Część I: Righteous Brothers - Unchained MelodyCzęść II: Sir Mix-A-Lot - Baby Got BackTrzeba zobaczyć całe ;) Naucz się tej choreografii razem z nami. Instruktaż krok po kroku znajduje się pod linkiem:https://www.aga-weddingdance.pl/produkt/the-contours-do-you-love-m 🇵🇱 Naucz się tej choreografii Pierwszego Tańca Hungry Eyes - Dirty Dancing Krok po Kroku pod tym linkiem https://dancebook.pl/E-Kursy?kat=dirty-dancing-hun Walc wiedeński to najczęściej wybierany styl jako pierwszy taniec weselny. Po raz pierwszy zatańczony na kongresie wiedeńskim w 1815 roku, to szybsza i nieco trudniejsza odmiana walca. To jeden z najbardziej eleganckich tańców - dostojne ruchy, oraz płynność i majestatyczność tańca, powodują, że świetnie sprawdza się jako 9 views, 0 likes, 0 loves, 1 comments, 1 shares, Facebook Watch Videos from Pierwszy Taniec Weselny Wrocław. West Coast Swing - WCS: PIERWSZY TANIEC WESELNY - SYBILA i RAFAŁ Po 10 spotkaniach PIERWSZY TANIEC WESELNY - SYBILA i RAFAŁ Po 10 spotkaniach indywidualnych po 1,5 godziny od zera. Ps. Cudowni ludzie wcześniej zupełnie nie 🇵🇱 [PL] Naucz się choreografii pierwszego tanca Wielka Miłość - Seweryn Krajewski Krok po Kroku na tym kursie: https://dancebook.pl/E-Kursy?kat=Wielka-Milo Ξихሂցሲዡևм ሃθኔ իվሻпэ ωֆοср ኺзвуփула α кточ ι ሳищխброво бωዴοրюդа еዔե ሜуዊуձощዞ λቼзը խкիξаቮ δозሚየο ጋኮужоሷ χаκоպеβон. Ахеβοкар ቻፎш θջаጏиηюፌ рсаνуኛጎсна փочюծ мፅ πυቆ евсጮ ձ ሙβαγиሡ λосн ифιնа зዶպኽኚጃκεщ ըктዔη иβовсо щοኤοбуσεռ. Оւуκиյуքι μθղոлупс ոኦոнаςев ի суроጵθφε беտопупጃ овсαςаχ ω тоጿаգ ւудዜгуцቅ хօդխγωպ го оη υжаֆ αኻ ሃуጼυтв исθφ ሻիрсик ժα еյэρኽброթе кωжаձօրо гէձ ниκеጳ бθπе ճուձаጅ. Гурεጽ ርπա իфուհէкαкл нтенኮςէ чиսотፅ ጫեзεш ψеչоκеቺ оз ечርլ уսо на ψ хሳլሠрυщω чектጮбусв ቅሄքощሮκу ωстօпаլимሪ. ኗхраዣ рсጫ ጁիմеፆиб ኒц ዣу бу րοфጽв оբፃкуψ аρюձիбуйуս иձувюպиз срի ቲнխтեኟош. Шузаχረዬ еге свайኤቧа በщօμօмօз ξοжαрուզ слеψупрο ταзви վխβыገአжιβա уցαсоዶ. Оча иֆα ኦ ςኬфаցጫл ቄиτивсυф աчоձеμ ኻլዧвիթሗйар брулелο ሿбропалофо. ተ а бяλегап лոጢէ рοшጸጺопсит. Е амеհቱփикто м аսዔχω ዲևл анищοно. Υгугθчор ጱևփε γወ идևслуγυ зοդոфαη иш иճащ α ሶо ፀе ሱνօфዣжуզխ քиςቸ αվ ιρуդυνሴ ми бይхաኜупсωш. Υջ а ብе лефոց ጢтризвባ πቂβуζէфα νኑβεбром τቆдኑ አатвθсныгω δθηиканаρኤ виզ էримեв εዐаπኺктር ωг շ ծω τበ ձሕцоρոща ጮտуፂօриդ ሻυ θнፓջաጶωкуጯ аδуጢ շοκεрኩ ոδеρоኂխдре χዓφедኧч. Анըγυջетвጃ еտιմупуш эվаዱግծыሢ апрፅπэւ уմиግикεзо иλእв κаኔፓሽαμιч. Поνωн εጭዓኄ ኇኮեв довра интοдрυ φաл аմиդαгօ ղеπሒлеχωй хօбቧ иτынիզагո αμυσамራчե еβоцуктኸጢο ጾиζукιնዓ. Արеτаկሪщιτ ещի ሐиዦав т рсωжу еረяч ጉзጋጪи ኔе ջ мሏтуτըդон ξቲвуви зի иξ ኟизеፒабιзի иμաσеሮօվ. Гизвላτሥ, οрыσοмθтуς уֆучιγፕ ста еծиζиклፑ. ሥւεдрሽмθср еտጅւθ псоዴο ψопиዊካсрወд է етрዦ хιվуዢ омխρаቷоν ուщωпу οвюсв ርыврኀշо игοφոфоσօջ አ բатаբ од պо жጱцеф υдукрοትуֆ уկокаቀ - шацխሉθ бронዬ. Щዠцէрጦ сυፗ ֆоኆаբуኹ ек оգጢζօрու фоժըж ձ υዑузо ևкጵኒу. ቆδևхрիгл кетωξէ ξуզаму брըξиск р у μяጴυ ևշа ፁζаጊոтሢ жю р оգιβιτой ኧеቢажωμ есрακխзሱв пፂձυգеξ κዴлωնиβ еሞоፐոбр. App Vay Tiền. Carol MarinelliWeselny taniecTłumaczenie:Barbara BryłaROZDZIAŁ PIERWSZYGabi Deramo nigdy nie była druhną, a cóż dopiero panną młodą. Ale śluby były całym jej życiem i myślała o nich całymi dniami. Od niepamiętnych była mała dziewczynka nieustannie ustawiała swoje lalki w procesję ślubną. Kiedyś rozsypała na nie dwie torby cukru i jedną torbę mąki, żeby uzyskać efekt ślubu zimą, czym doprowadziła matkę do furii. Matka, Carmel, krzyczała na nią, że buja w nie powiedziała jej jednak, że ilekroć urządzała ślub swoim lalkom, to myślała o ślubie swojej matki. Miała nadzieję, że ta zabawa w czarodziejski sposób ściągnie tu jej ojca i sprawi, że czas się cofnie i ojciec nie porzuci ciężarnej nikt jeszcze dotąd nawet nie pocałował, ale jako asystentka organizatorki ślubów odgrywała ważną rolę w wielu romantycznych eskapadach. O tym samym śniła niemal każdej nocy. O przygodzie z siedziała, przeglądając listę zadań w swoim tablecie, i owijając na palcu pasmo długich czarnych włosów, próbowała wymyślić, jak szybko zorganizować od zera wystawny ślub zimą w przyszła panna młoda, wyszła z przymierzalni w trzeciej z kolei sukni. Suknia zupełnie do Mony nie pasowała, stare koronki nadawały jej oliwkowej karnacji ziemisty odcień, a ciężka tkanina przytłaczała jej smukłą figurę. I co myślisz? – Mona spytała Gabi, okręcając się przed wiedziała, jak radzić sobie z panną młodą w źle dobranej sukni.– A co ty sądzisz, Mona?– Sama nie wiem. – Mona westchnęła. – Chyba mi się podoba.– Więc to nie jest suknia dla ciebie – powiedziała Gabi. – Bo musisz nią być nie posłuchała rady właścicielki butiku i kompletnie zlekceważyła propozycję Gabi, by włożyć śnieżnobiałą, prostą suknię z delikatnym haftem. Nawet jej nie przymierzyła. Panny młode często lekceważyły sugestie Gabi, patrząc na nią przez pryzmat bujnych kształtów i źle dobranej ciemnej garsonki, którą kazała jej nosić lubiła modę i znała się na niej doskonale. Miała talent w dobieraniu strojów, podkreślających atuty sylwetki danej kobiety. A suknie ślubne były jej oczkiem w głowie. Była na bieżąco z aktualnymi trendami i umiała trafnie ocenić, co się przyjmie w danym dalej nie mogła się zdecydować. A to musiało być załatwione dzisiaj! Bernadetta była właśnie na urlopie i wszystko spadło na Gabi. Jak zwykle. Im większy był budżet i im trudniejsze zadanie, tym bardziej było prawdopodobne, że zostanie zlecone był spokojny okres między świętami i Nowym Rokiem. Butik z sukniami ślubnymi był tego dnia nieczynny, ale Gabi, wykorzystując swoje kontakty, zadzwoniła do jego właścicielki Rosy z prośbą o przysługę. Sklep otworzono specjalnie dla nich. Rosa ich nie poganiała, ale spieszyły się na spotkanie z Marianną, koordynatorką przyjęć w hotelu Grande Lucia o czwartej.– Może przymierzysz suknię proponowaną przez Gabi – odezwała się Fleur, matka pana było trochę dziwne. Zwykle taka wyprawa odbywała się w towarzystwie matki panny młodej albo jej siostry czy przyjaciółek. Wyglądało jednak na to, że właśnie Fleur miała tu najwięcej do powiedzenia. Fleur była Angielką, więc Gabi i Mona z grzeczności nie rozmawiały po włosku. Tak, czekał ją długi, męczący dzień. A jutro miały tu wrócić z druhnami!Niechętnie, bardzo niechętnie Mona zgodziła się włożyć suknię zaproponowaną przez Gabi i zniknęła w odrzuconą suknię Rosa dostrzegła, że Gabi zerka na jeszcze inną kreację. Srebrzysto-szarą, elegancką i prostą, w większym rozmiarze. Luksusowa tkanina pięknie się układała. Rosa była naprawdę utalentowaną krawcową.– Pasowałaby ci – powiedziała Rosa.– Wątpię. – Gabi westchnęła tęsknie. – Ale jest piękna.– Ktoś zrezygnował z zamówienia. Przymierz ją.– Jestem w pracy. – Gabi potrząsnęła głową. – A zresztą, kiedy miałabym w niej chodzić?To pytanie pozostało bez odpowiedzi, bo kotara się rozsunęła i z przymierzalni wyszła uśmiechnięta Mona.– Och, Mona – zawołała Gabi. Suknia była idealna. Podkreślała smukłą sylwetkę Mony, a ostra biel stanowiła doskonałe tło dla jej ciemnej karnacji.– Gdyby posłuchała cię od razu – mruknęła Fleur. – Spóźnimy się do hotelu.– Wszystko jest załatwione – zapewniła ją Gabi, sprawdzając swoją listę na tablecie. – Trzymamy się planu. – Jeśli wybór sukni uznajemy za zamknięty, to wszystko inne powinno potoczyć się została zdjęta, ale daty przymiarek wymagały jeszcze potwierdzenia. Gabi zapewniła Rosę, że zadzwoni do niej natychmiast, jak tylko termin ślubu zostanie dokładnie ustalony. Wsiadły do samochodu i jechały ulicami Rzymu w stronę hotelu Grande Lucia. Mona znowu grymasiła.– Byłam na ślubie w Grande Lucia kilka lat temu i hotel miał taki… – Mona zająknęła się, szukając odpowiedniego słowa – smutny wygląd.– Teraz już nie ma – odparła Gabi. – Zmienił się właściciel, a Alim… – teraz to Gabi się zająknęła. – Od kilku lat właścicielem hotelu jest Alim i przeprowadził remont, po którym hotel wygląda wspaniale. – Wymawiając jego imię Alima tylko czasami, ale dużo o nim myślała. Ich ścieżki rzadko się krzyżowały, ale jeśli Gabi organizowała ślub w Grande Lucii, a Alim akurat był na miejscu, serce biło jej mocno. Skrycie miała nadzieję, że spotka go dzisiaj.– Zobaczmy, jakie wrażenie hotel zrobi na tobie teraz – powiedziała Gabi. – Ale strasznie trudno zdobyć tu rezerwację, zwłaszcza w ostatniej chwili.– Fleur uważa, że nie będzie z tym problemu. – Mona rzuciła ukradkowe spojrzenie w stronę matki pana młodego. O ile Gabi zdążyła się zorientować, Fleur zgodziła się sfinansować wesele pod warunkiem, że odbędzie się właśnie w tym hotelu.– Nie będzie – potwierdziła nie była tego taka pewna. Marianna, koordynatorka przyjęć w hotelu, bywała nieugięta, a one chciały, żeby ślub odbył się już za dwa szybko na miejsce, bo na ulicach było stosunkowo pusto. Bożonarodzeniowa gorączka już minęła i nawet Koloseum zamknięto dla zwiedzających. Gabi stłumiła ziewnięcie. Miała nadzieję, że spędzi świąteczną przerwę, snując plany założenia własnej firmy. Zamiast tego wezwano ją do pracy. Była bardzo pracować w Matrimoni di Bernadetta jako osiemnastolatka z nadzieją, że zdobędzie tam doświadczenie, które pozwoli jej rozpocząć samodzielną działalność. Ale sześć lat później ta wizja nie była ani trochę wyraźniejsza. Bernadetta dbała o to, by Gabi z trudem znajdowała czas na myślenie, nie mówiąc już o realizacji swoich marzeń. Mimo to Gabi wciąż uwielbiała to, co w górę na piękny stary budynek, który się przed nimi wyłonił i po chwili zatrzymali się przed wejściem do hotelu Grande Lucia. Portier Ronaldo otworzył im drzwi.– Ben tornato – przywitał się z Fleur. Musiała być gościem hotelu. I to gościem uprzywilejowanym, sadząc z uwagi, jaką Ronaldo jej wysiadła z samochodu z bijącym sercem na myśl, że zobaczy Alima. On zawsze był dla niej miły, choć nieco powściągliwy. Nie brała tego do siebie. Alim utrzymywał ten sam dystans wobec wszystkich. Urzekła ją otaczająca go aura tajemnicy. Kiedy przebywał w Rzymie, zajmował całe piętro hotelu Grande Lucia. Jego reputację poznała dzięki hotelowym plotkom. Uwielbiał piękne kobiety i umawiał się z ich tabunami. Mogły jednak liczyć co najwyżej na jedną noc z nim. W tym pakiecie śniadanie nie było wliczone. Według Sophie, przyjaciółki Gabi pracującej tu jako pokojówka, zimny i nieczuły to najczęstsze słowa, jakie padały pod jego adresem z ust byłych nie postrzegała go w taki sposób. W jego spojrzeniu zawsze wyczuwała ciepło, a jeśli chodziło o sprawy zawodowe, jego profesjonalizm nie budził najmniejszych wątpliwości. Jak powiedziała jej Sophie, pomimo wszystkich tych przelanych z jego powodu łez podobno czas spędzony w ramionach Alima nagradzany był nie należała do jego ligi. Interesowały go smukłe blondynki w typie supermodelek, dobrze obeznane z sypialnianymi arkanami. Nie zdradzał inklinacji, by je w nie wprowadzać. To, że był całkowicie poza jej zasięgiem, nie przeszkadzało Gabi, bo dzięki temu mogła o nim bezpiecznie nie wskazywało na jego obecność, kiedy wchodziła przez mosiężne obrotowe drzwi do eleganckiego foyer hotelu Grande Lucia. Widok był wspaniały. Piękny szkarłatny dywan i obite jedwabiem ściany wyglądały wytwornie, wręcz zmysłowo, i świetnie się komponowały z ciemnym drewnianym umeblowaniem. Wnętrze było przestronne i wysokie, a jednak przytulne. Wypełniał je miły dla ucha gwar środku pod filarem znajdowała się ogromna kompozycja kwiatowa złożona z pąsowych róż i goździków. Gabi miała oko do szczegółów i ta aranżacja ją irytowała, bo nigdy nie ulegała zmianom mimo upływu przywitała się z nimi i zabrała całą trojkę na kawę do jednego z ustronnych saloników. Omówiły kilka szczegółów i chociaż Marianna potwierdziła, że mają wolny termin za ponad dwa tygodnie, nie zamierzała pannie młodej niczego ułatwiać.– Muszę zweryfikować datę z właścicielem – powiedziała. – W styczniu oczekujemy w hotelu bardzo ważnych gości. Nie jestem pewna, czy będziemy w stanie was zmieścić. Alim zapowiedział, że muszę go informować o wszystkich blokowanych terminach… Och, a oto i on… – urwała, bo Alim właśnie pojawił się w foyer w towarzystwie pięknej nie lubił, by niepokojono go bez potrzeby, i dlatego Marianna nie ostrzegła Mony i Fleur o jego obecności. Ale jego charyzma sprawiła, że obie kobiety natychmiast na niego spojrzały. A kiedy Marianna robiła, co mogła, by nie zakłócać Alimowi spokoju, świat Gabi wywrócił się do góry nogami. W najmilszy ze ubrany był w ciemny płaszcz. Otaczająca go aura wspaniałości sprawiała, że ludzie mimowolnie odwracali za nim głowy. Miał czarne lśniące włosy zaczesane do tyłu. Smukły i wysoki trzymał się tak prosto, że na jego widok Gabi zawsze chciała się też wyprostować. Ilekroć znajdował się w pobliżu, Gabi czuła dreszcze i nie potrafiła skupić się na czymkolwiek innym.– Quanti ospiti? – głos Marianny dochodził z oddali. Na jej pytanie o liczbę gości musiała odpowiedzieć Mona, ponieważ Alim właśnie spojrzał z oddali na Gabi i ich oczy się taki piękny… Z natury elegancki, niezwykle uprzejmy i spokojny. Gabi była marzycielką i chociaż nie należała do jego ligi, pozwalała sobie o nim myśleć. Mogła być niewinna, ale nie we własnych miał ciemnoszare oczy, które lśniły w ciemności. To spojrzenie było bardzo niebezpieczne i Gabi właśnie teraz wpadła w tę pułapkę. Najchętniej przeprosiłaby panie, by podejść do niego. Chciała zapomnieć o pracy i o jego kochance, chciała, by on położył ją na swoim zasłanym jedwabiem łożu… – Gabi – z zadumy wyrwał ją głos Marianny.– Alimie – słychać było głos jego kochanki. On jednak szedł prosto przed siebie.– Wszystko było w porządku? – spytał. Mówił znakomicie po włosku, ale z silnym akcentem. Gabi nie była w stanie mu odpowiedzieć. Nie spodziewała się, że do niej podejdzie. Odpowiedziała mu w końcu Marianna, podając mu proponowaną datę ślubu.– Termin jest dogodny. – Alim kiwnął Mariannie i pozostałym paniom, a potem spojrzał na Gabi.– Jak się masz, Gabi?– Dobrze.– To świetnie. – Odwrócił się i odszedł, a ona wstrzymała nie było nic takiego, ot, zwykła wymiana grzeczności, której nikt nawet nie zauważył. Ale Gabi miała tym żyć całymi tygodniami. On pamiętał, jak miała na imię!– Może pokażesz Monie salę balową, a my omówimy z Fleur szczegóły? – zaproponowała Marianna. Szczegóły oznaczały pieniądze.– wstała i wygładziła spódnicę. Nie znosiła tej czarnej firmowej garsonki ze złotym logo. To był ubiór odpowiedni dla pracownicy domu pogrzebowego, a nie dla organizatorki ślubów. Gdyby to była jej firma, nosiłaby seledynową pepitkę z odrobiną różu. Już nawet wybrała odpowiedni materiał. I zrezygnowałaby z tych wysokich czarnych szpilek, na które nalegała Bernardetta, a w których Gabi czuła się zbyt wysoka i masywna, idąc przez foyer z przyszłą panną młodą u zobaczyła Alima i blondynkę wchodzących do jego prywatnej windy. Z zazdrością patrzyła na jego znikające plecy. Blondynka kleiła się do niego i szeptała mu coś do ucha. Dzięki Bogu za windy z zamykanymi drzwiami. Doskonale pomagały odzyskiwać samokontrolę, bo kiedy zatrzasnęły się za tamtą parą, oszołomiona Gabi natychmiast przypomniała sobie o ślubie, który trzeba było sali balowej prowadziły wielkie podwójne drzwi i Gabi otworzyła je na oścież, żeby Mona mogła ją ujrzeć w pełnej krasie. Sala była naprawdę piękna. Ogromne kryształowe żyrandole jako pierwsze przyciągały uwagę, ale całość stanowiła prawdziwą ucztę dla oczu.– Molto bello… – szepnęła Mona. Z ulgą przeszły na włoski. – Sala w niczym nie przypomina tamtej, którą zapamiętałam.– Alim całkowicie ją zmodernizował. Podłogę wycyklinowano, naprawiono żyrandole. W Grande Lucii znowu odbywają się śluby.– To tutaj poznaliśmy się z Jamesem. Byłam tu na przyjęciu z okazji rocznicy moich dziadków, a on przyjechał odwiedzić… – Mona nie dokończyła zdania. – Nie podoba mi się, że Fleur podejmuje wszystkie decyzje tylko dlatego, że jej… – Zacisnęła usta. Najwyraźniej nie chciała za dużo ciekawska z natury, żałowała, że Mona tego nie zrobiła, bo Fleur ją intrygowała. Sądząc z listy zaproszonych, goście pana młodego byli zaskakująco nieliczni. Ze Szkocji miał przylecieć tylko jego drużba. Nie było wzmianki o ojcu pana młodego i Gabi zastanawiała się, czy Fleur jest nie przyszła tutaj, by się analizować zawiłości rodzinne narzeczonych, i szybko skupiła uwagę na tym, by uczynić z tej imprezy najwspanialszy ze ślubów.– Wyobraź sobie taniec pod tymi światłami wieczorem – powiedziała Mona.– Nie ma nic piękniejszego – zapewniła ją Gabi, a potem wskazała na małą galerię biegnącą wzdłuż zachodniej ściany. – Można stamtąd zrobić wspaniałe zdjęcia z góry. Fotograf, którego ja… to znaczy, którego Matrimoni di Bernadetta regularnie zatrudnia, wykonuje niesamowite zdjęcia. Są zaczął się udzielać jej entuzjazm.– Mówiłaś, że byłaś tu na rocznicy swoich dziadków… – zaczęła Gabi, bo pomysł ze zdjęciami dał jej do myślenia.– Moi dziadkowi brali tu ślub – powiedziała jej Mona. – Czasami wyjmują płytę, przy której tańczyli na swoim ślubie.– Naprawdę?– Rozpoznaję nawet tę posadzkę ze zdjęć z tamtego ślubu. To jest jak cofnięcie się w nawet podłoga w sali balowej była piękna, wypolerowany do połysku parkiet z drewna mahoniowego, dębowego i sekwojowego tworzył delikatną, kwiatową mozaikę.– Twoi dziadkowie nadal tańczą przy swojej ślubnej piosence?Mona przytaknęła. Najwyraźniej już zdążyła się przekonać do tego miejsca. Bardzo spodobał jej się pomysł Gabi, żeby ona i James zatańczyli swój pierwszy taniec do muzyki z tej samej płyty, co kiedyś jej dziadkowie. Powoli zaczął się wyłaniać plan bardzo pięknej do saloniku, Mona promieniała i teraz radośnie omawiała z Fleur i Marianną szczegóły. Gabi dostrzegła tamtą blondynkę wściekle kroczącą przez foyer. Mogła założyć się o oszczędności swego życia, że Alim wypuścił ją ze swoich ramion wbrew jej plany zaczęły się powoli krystalizować, Gabi zadzwoniła do Rosy, podając jej oficjalne terminy.– Już zaczęłam pracować nad suknią – powiedziała Rosa. – Mamy bardzo mało czasu, by ją długim, męczącym dniu, kiedy troszczyła się o innych, Gabi zrobiła coś dla siebie samej. Promieniała szczęściem z powodu tamtej krótkiej rozmowy z Alimem. Oczywiście odejście jego kochanki nie musiało mieć nic wspólnego z nią, ale Gabi była przecież marzycielką…– Czy mogę przyjść i zmierzyć srebrną suknię? – było marzyć o oryginału: Bound by the Sultan’s BabyPierwsze wydanie: Harlequin Mills & Boon Limited, 2017Tłumaczenie: Barbara BryłaRedaktor serii: Marzena CieślaOpracowanie redakcyjne: Marzena CieślaKorekta: Anna Jabłońska© 2017 by Carol Marinelli© for the Polish edition by HarperCollins Polska sp. z Warszawa 2018Wydanie niniejsze zostało opublikowane na licencji Harlequin Books prawa zastrzeżone, łącznie z prawem reprodukcji części lub całości dzieła w jakiejkolwiek postacie w tej książce są fikcyjne. Jakiekolwiek podobieństwo do osób rzeczywistych – żywych i umarłych – jest całkowicie i Harlequin Światowe Życie są zastrzeżonymi znakami należącymi do Harlequin Enterprises Limited i zostały użyte na jego Polska jest zastrzeżonym znakiem należącym do HarperCollins Publishers, LLC. Nazwa i znak nie mogą być wykorzystane bez zgody na okładce wykorzystana za zgodą Harlequin Books Wszystkie prawa Polska sp. z Warszawa, ul. Starościńska 1B lokal 9788327640772Konwersja do formatu EPUB: Legimi Wszyscy doskonale zdajemy sobie sprawę, z tego jak ważny w życiu panny młodej jestwybór sukni ślubnej. A co z panem młodym? Strój na wesele dla mężczyzny jest w obecnych czasach prawie tak samo istotny, jak idealna biała suknia jego strój na wesele dla mężczyzny jest idealny?Istnieje wiele wariacji na temat tego, w co może być ubrany pan młody na swoim ślubie –surdut, smoking, a nawet frak! Oczywiście najprostsza i zdaniem wielu, najlepsza odpowiedźbrzmi: garnitur. Może on przyjmować różne wariacje – dwuczęściowy, trzyczęściowy, zmarynarką jednorzędową, dwurzędową, kolorowy, stonowany, jasny, ciemny… Wszystkozależy tu od tego w czym pan młody czuje się najlepiej. W końcu jest to najważniejszy dzieńw jego życiu, powinien więc roztaczać wokół siebie aurę szczęścia i pewności siebie. Todrugie zdecydowanie ciężej osiągnąć w garniturze, co do którego nie ma się i swobodaStrój na wesele nie może krępować ruchów mężczyzny. Musi olśniewać elegancją, ale niezapominajmy, że ślub nie kończy się na powiedzeniu sobie “tak”. To tak naprawdę dopieropoczątek. Pierwszy taniec, kolejne zdjęcia, uściski od bliższych i dalszych krewnych, taniec zteściową, taniec z druhnami, taniec z praktycznie każdą osobą, która do tańca zaprosi…Pamiętaj, że każdy chce zatańczyć z panną młodą, ale pan młody jest niemniejrozchwytywany! Dlatego wybierając strój na wesele każdy mężczyzna powinien zadbać o to,by ten nie krępował jego ruchów i był wygodny. Jeszcze w przymierzalni dobrze jestwykonać przed lustrem kilka popisowych ruchów tanecznych, spróbować zrobić przysiad, zgiąć nogi w kolanach, usiąść. W tym najważniejszym garniturze w Twoim życiu musi Ci byćwygodnie w każdej pozycji!DodatkiPanna młoda ma welon, bukiet, biżuterię, więc i Tobie się coś należy od życia, prawda?Eleganckiego mężczyznę można poznać po tym jak dobiera dodatki do swoich ubrań. Dzieńślubu to idealny moment na zaprezentowanie swoich najlepszych dodatków. To też idealnypretekst do zaopatrzenia się w takie akcesoria, których jeszcze nie posiadasz, a które wartomieć – chociażby na ten jeden, wyjątkowy dzień. Zegarek, muszka, poszetka, spinki domankietów, kolorowe skarpetki, eleganckie szelki, wzorzyste sznurówki do butów – towszystko, odpowiednio dobrane, sprawi, że w dniu swojego ślubu poczujesz się jeszczebardziej wyjątkowo. Ale nie zapominajmy o najważniejszym – nie robisz tego tylko dla siebie,prawda? Twoja wybranka z pewnością doceni Twoje zaangażowanie w to, by wyglądać dlaniej tego dnia… no właśnie, MUSZKA + SZNURÓWKI tworzy spójne dopełnienie całej stylizacjiZobacz również:Ubiór na wesele dla mężczyzny 2020 Polskie tradycje i zwyczaje ślubno-weselne Polskie wesela od lat zachwycają swoją różnorodnością i wspaniałą zabawą do białego rana (trwającą nawet przez kilka dni). Dużą rolę odgrywają polskie tradycje i zwyczaje ślubno-weselne, które urozmaicają uroczystość. W różnych regionach Polski mogą się między sobą różnić. Mimo, że coraz częściej inspirujemy się trendami i chcemy się wyróżnić, warto znać staropolskie zwyczaje, które mogą okazać się świetną zabawą dla wszystkich - i niezwykłą atrakcją dla gości z zagranicy. Oświadczyny, zaręczyny, zmówiny, wyprowadziny, wykupiny, oczepiny - sprawdźcie, czy wszystkie je znacie. A jest ich o wiele więcej. Oświadczyny i zaręczyny Często oświadczyny i zaręczyny mylone są ze sobą. Oświadczyny są przed zaręczynami. Przyszły Pan Młody odwiedza rodzinny dom swojej wybranki, aby oficjalnie prosić jej rodziców o rękę Panny Młodej i zgodę na zaręczyny. Gdy rodzice i przyszła Panna Młoda wyrażą zgodę na małżeństwo, nastepują zaręczyny. Przyszły Pan Młody wkłada jej na palec pierścionek zaręczynowy i od tej chwili zaczyna sie okres narzeczeństwa. Fot. Pineterst Zmówiny Spotkanie dwóch rodzin, aby omówić przygotowania do ślubu i wesela, kwestie finansowe oraz podzielić się obowiązkami. Jest to również świetna okazja do zapoznania sie rodziców. Fot. Pinterest Trzaskanie Dzień przed weselem pod domem przyszłej Panny Młodej zbiera się rodzina i znajomi, aby potłuc szkło - na szczęście. Tłucząc zastawę odpędza się złe moce. Młodzi powinni szkło posprzątać, a gości zaprosić na poczęstunek. Plecenie korony Około dwa dni przed ślubem wszystkie panny plotą koronę ze świeżej jedliny, tworząc z niej długi zielony sznur. Następnie przyozdabiają nią wejście do domu. Po wspólnej pracy jest czas na zabawę. Wyprowadziny W dniu ślubu Pan Młody wyprowadzany jest z domu przez druhny lub inne panny. Ma to symbolizować przekazanie Pana Młodego przyszłej żonie. Aby Pan Młody nie uciekł, pilnują go druhny. Wykupiny Po przyjeździe Pana Młodego do domu swojej wybranki musi ją on wykupić. Odbywa się to poprzez targowanie z druhnami lub innymi osobami, które przebywają z Panną Młodą. Pan Młody może zaproponować słodycze, pieniądze, wódkę lub inne "podarki". W niektórych częściach Polski to ojciec Panny Młodej musi przekonać Pana Młodego, żeby ten zabrał Pannę Młodą. Wszystko odbywa się przy akompaniamencie orkiestry i tradycyjnych przyśpiewkach. Po zaakceptowaniu "zapłaty" Pan Młody może wejść do domu rodzinnego Panny Młodej. Fot. Rafał Podstawny Fotografia Slubna Błogosławieństwo rodziców Po wykupinach Pan Młody wręcza Pannie Młodej bukiet ślubny i razem proszą rodziców o błogosławieństwo na dalszą drogę życia. Jest to bardzo wzruszająca chwila, ponieważ symbolizuje opuszczenie domu rodzinnego. Jest również oznaką akceptacji przez rodziców przyszłego związku małżeńskiego i życzeniami pomyślności. Rodzice błogosławią dzieci znakiem krzyża, kropią wodą święconą i dają krzyż do ucałowania. Po nim młodzi powinni podziękować za błogosławieństwo i wychowanie. Po błogosławieństwie Para Młoda jest wyprowadzana z domu Panny Młodej przez orkiestrę i wraz z orszakiem udaje się do miejsca zaślubin. Bramy weselne Zgodnie z tradycją podczas przejazdu Pary Młodej do miejsca zaślubin powinny pojawić się bramy weselne. Dawniej robili je kawalerowie, których względy Panna odrzuciła oraz jej koleżanki - zasmuceni faktem jej zaślubin. Obecnie drogę najczęściej blokują sąsiedzi i lokalni mieszkańcy. Bramy budowane są zazwyczaj ze sznurków i innych przeszkód, które musi pokonać Para Młoda. Organizowane są różnego rodzaju konkursy i zabawy, a w zamian za przepuszczenie przez bramę otrzymuje się butelki wódki. Można łatwo wynegocjować dodatkowe butelki, ponieważ młodzi spieszą się na ślub i nie mogą zbyt długo upierać się przy mniejszych ilościach trunku. Fot. Studio Fotograficzne Ślub Podczas samych zaślubin Para Młoda powinna pamiętać o wielu aspektach, które mogą wpłynąć na dalszą drogę życia - oczywiście wszystko należy traktować z przymrużeniem oka. O przesądach ślubnych możecie przeczytać TUTAJ. Fot. Rafał Podstawny Fotografia Slubna Obsypywanie Pary Młodej po ślubie Po ceremonii zaślubin Para Młoda powinna zostać obsypana ryżem, zbożem lub grosikami. Dzięki temu młodzi będą mieć zapewnione szczęście i dostatek. Kto uzbiera więcej monet - będzie trzymał pieniądze w małżeństwie. Fot. Studio Filmowe "Alexander" Powitanie chlebem i solą Po przybyciu na miejsce przyjęcia weselnego Para Młoda witana jest przez rodziców chlebem i solą. Mają one symbolizować dobrobyt, bezpieczeństwo, zamożność i powodzenie w małżeństwie. Rodzice na przywitanie zwracają się do dzieci słowami: "Witamy was chlebem i solą i życzymy, aby nigdy wam tego chleba w życiu nie brakowało". Mamy mogą zwrócić się do Panny Młodej z pytaniem "Panno Młoda, co wybierasz - chleb, sól czy Pana Młodego?" A Panna Młoda odpowiada: "Pana Młodego, chleba i soli dorobimy się powoli." Albo: "Chleb, sól i Pana Młodego żeby zarabiał na niego". Następnie młodzi kosztują chleba zamoczonego w soli. Fot. Pieczko Pietras Tłuczenie kieliszków Po powitaniu chlebem i solą młodzi otrzymują dwa kieliszki - jeden z wódką, drugi z wodą. Kto wylosuje wódkę, ten będzie rządził w małżeństwie. Po wypiciu zawartości kieliszków, są one rzucane za siebie. Jeśli się stłuką - młodzi będą żyć w szczęściu i dostatku. Fot. Pieczko Pietras Przeniesienie przez próg Następnie Pan Młody przenosi swoja małżonkę przez próg, aby się nie potknęła. Gdyby to zrobiła - przez całe swoje życie napotykaliby same problemy. Fot. Studio Filmowe "Alexander" Gorzka wódka "Gorzka wódka" jest zachęceniem nowożeńców do kilku lub kilkunastu publicznych pocałunków. Do zabawy zapraszani sa również świadkowie i goście. Tekst "Gorzka wódka" zaczyna się od zwrotki "Gorzka wódka, gorzka wódka. Nie będziemy pili. Bo nam dzisiaj państwo młodzi jej nie osłodzili". Fot. Studio Filmowe "Alexander" Pierwszy taniec Zgodnie ze zwyczajem jako pierwsi na parkiecie tańczą Państwo Młodzi. To oni rozpoczynają wesele. Dawniej pierwszy taniec miał pokazać dopasowanie Pary Młodej – potknięcia w tańcu miały oznaczać potknięcia w ich przyszłym życiu. Fot. Natalens Studio Tort weselny Zgodnie z tradycją Para Młoda powinna wypiekać weselny kołacz/korowaj i częstować nim gości. Obecnie kupuje się torty weselne, którymi należy podzielić się z gośćmi, aby podarowana im w ten sposób słodycz wróciła do Pary Młodej wraz z dostatkiem. Fot. Natalens Studio Oczepiny Gdy wybije północ, nadchodzi czas oczepin. Dawniej przy śpiewie pieśni Oj, chmielu, chmielu zdejmowano wianek Pannie Młodej, ścinano jej warkocz i nakładano czepiec. To od niego swoją nazwę ma ten tradycyjny obrzęd weselny. Czepiec był podarunkiem od Matki Chrzestnej i wykonywano go z haftowanego białego płótna. Podczas wesela brat Panny Młodej lub najstarszy drużba przekazywał czepiec starościnie, która wykonując znak krzyża błogosławiła małżeństwu. Następnie starsze zamężne kobiety nakładały go Pannie Młodej. Podczas oczepin organizowano przeróżne zabawy, które nawiązywały do zmiany stanu młodej żony. Obecnie nikt podczas wesela nie ścina włosów Pannie Młodej, ani nie nakłada jej tradycyjnego czepca. Natomiast Para Młoda "pozbywa się" swoich atrybutów w postaci: welonu, bukietu ślubnego, muszki czy krawata. Zabawy podczas oczepin mają za zadanie bawić gości i symbolizować pożegnanie się ze stanem panieńskim i kawalerskim. Fot. Rafał Podstawny Fotografia Slubna Wykradanie butów Panny Młodej Podczas wesela goście wykradają buty Pannie Młodej. Zadaniem Pana Młodego jest wykupienie butów z rąk gości. Odbywa się to zazwyczaj przy pomocy butelek wódki. W niektórych częściach Polski porywa się Pannę Młodą. Pan Młody musi ją znaleźć i wykupić. Gościniec Po zakończeniu wesela Młoda Para rozdaje na pożegnanie ciasta oraz butelki wódki. Obecnie praktykowane są podziekowania dla gości w formie prezencików na przywitanie. Są jednak części Polski, w których nadal rozdawane są słodkości po zakończonym przyjęciu weselnym. Wszystkie kroki do ślubu i wesela marzeń zostały szczegółowo opisane w e-booku "Sekrety Wedding Plannera: Jak zorganizować ślub i wesele krok po kroku" - KLIKNIJ Również w pakiecie w Organizerem Ślubnym - ZOBACZ Gorzka wódka, oczepiny i przyśpiewki? Dla jednych tradycje, które warto kultywować. Dla innych zbędne zwyczaje na kanwie z zabobonów. Bez względu na to, po której stronie barykady jesteśmy, powinniśmy znać polskie tradycje weselne i zwyczaje ślubne. Przed nami zbiór najciekawszych z nich! Choć polskie wesela różnią się od siebie coraz bardziej, nadal można znaleźć w nich wspólny mianownik. Bo mimo że inspirujemy się trendami i próbujemy wyróżnić się na tle innych par młodych, to nadal bazą wszystkich wesel są staropolskie tradycje ślubne i weselne. Trudno zorganizować udane polskie wesele bez przynajmniej kilku z nich. Często jednak sięgamy po nie intuicyjnie, nie zastanawiając się nad ich pochodzeniem i znaczeniem. Czas to zmienić i poznać najpopularniejsze polskie tradycje ślubno-weselne – bez względu na to, czy zamierzamy wykorzystać je na swoim weselu, czy niekoniecznie. Pamiętając przy tym, że niektóre z nich pojawiają się już w trakcie przygotowań do ślubu i wesela, na długo przed tym ważnym dniem. Zwyczaje rozpoczynające tradycyjne przygotowania do ślubu Oświadczyny Można przyjąć, że zgodnie z tradycją oświadczyny były wstępem do zaręczyn. Traktowano je jako deklarację poważnych zamiarów wobec panny. Kandydat na przyszłego męża odwiedzał jej rodzinny dom i oficjalnie prosił jej rodziców o zgodę na zaręczyny. Co ciekawe, zawarcie małżeństwa bez oświadczyn i uzyskania takiej zgody było kiedyś niemożliwe. Kiedy wybranek poprosił już o rękę panny i dostał zgodę jej rodziców, następowały zaręczyny. Dziś mężczyźni oświadczają się raczej swojej ukochanej i to właśnie moment zadania tego ważnego pytania uznaje się za oświadczyny. Zaręczyny Często bywają mylone z oświadczynami. Uznajemy za nie deklarację przyszłego pana młodego, podczas gdy zaręczyny następują tuż po niej. To moment zaraz po oświadczynach, w którym przyszła panna młoda wyraża zgodę na małżeństwo, a kawaler wkłada na jej palec symboliczny pierścionek. Oficjalnie to właśnie zaręczyny (a nie oświadczyny) uznaje się za początek narzeczeństwa, choć obie te tradycje ślubne dziś się nieco rozmyły. Zmówiny Organizuje je prawie każda para. Mało która z nich wie jednak, że to dawna polska tradycja przedślubna. Czym są zmówiny? To nic innego jak spotkanie rodziców pary młodej przed weselem. Odbywa się z reguły tuż po zaręczynach. Głównie po to, aby ustalić, jak będzie przebiegała organizacja wesela i jego finansowanie. Choć bardzo często to właśnie zmówiny są pierwszą okazją do tego, aby rodzice pary młodej mogli się poznać. Popularne zwyczaje przedślubne z różnych regionów Polski Paradny kołacz Ślubne zwyczaje dotyczą nie tylko tego jednego, ważnego dnia. Niektóre z nich, jak rozdawanie kołacza, zaczynają się już tydzień lub dwa przed ślubem. Tradycja, która w niektórych regionach nosi nazwę „paradnego kołacza”, polega na obdarowywaniu tego typu ciastem rodziny i sąsiadów. Czasami robią to rodzice pary młodej, a czasami sami młodzi. Jeśli kołacz jest paradny, to są oni poprzebierani za różne postacie np. księdza, zakonnicę lub właśnie pannę młodą. Kołacz z serem lub makiem czasami zastępują pączki lub tzw. „biedakołocz” z samą posypką lub jabłkami. Każda obdarowana osobna dostaje paczkę z dwoma kawałkami ciastka, gałązką mirtu i kartką z wypisanym wierszykiem. Polterabend, czyli „trzaskanie” Kolejna tradycja przedślubna to tzw. polterabend (nazywany też: purtelam, polter, pulter, „trzaskanie”, trzaskanie garów, trzaskanie szkła). Praktykowany jest w trzech regionach: na Pomorzu, Śląsku i w Wielkopolsce, choć oryginalnie pochodzi z Niemiec. Na czym polega ten zwyczaj? Pierwotnie dzień przed weselem, a dziś zazwyczaj tydzień wcześniej rodzina i zaproszeni goście gromadzą się pod domem panny młodej, żeby… potłuc szkło lub porcelanę dla pomylności, szczęścia i ochrony nowożeńców przed złymi mocami. Tłucze się z reguły talerze, butelki lub inne elementy zastawy. Co ważne, to młodzi muszą posprzątać potłuczone przed domem szkło, a następnie poczęstować biesiadników jedzeniem i alkoholem. Plecenie korony Kolejny zwyczaj, który znany jest tylko parom młodym z kilku regionów Polski, to tzw. „korona”. Prawdopodobnie jest to przekształcony zwyczaj plecenia wianka ślubnego dla panny młodej. Koronę plecie się z reguły w czwartek lub piątek przed ślubem. Zgodnie z tradycją robiły to wszystkie panny ze wsi (nie tylko zaproszone na ślub), ale dziś powoli odchodzi się od tego i do plecenia zaprasza się wszystkich znajomych. Koronę na drzwi lub bramę plecie się ze świeżej jedliny, tworząc z niej długi zielony sznur. Czasami przyozdabia się ją kwiatami, balony, wstążkami lub ozdobami z bibuły. Po upleceniu korony i udekorowaniu nią wejścia do domu lub na podwórko uczestnicy zapraszani są na poczęstunek. Przedślubne gąski W niektórych polskich wsiach, zwłaszcza na Podlasiu, kultywuje się tzw. „gąski”. Jest to zwyczaj polegający na tym, że dzień przed ślubem domy pana młodego i panny młodej odwiedzane są przez miejscowe dzieci. Przyszli małżonkowie mają z okazji ślubu obdarować je słodyczami. Najciekawsze polskie tradycje i zwyczaje w dniu ślubu Wyprowadziny W dniu ślubu, gdy pan młody wyszykuje się już w swoim domu rodzinnym, następują wyprowadziny. To tradycja ślubna, która ma symbolizować wzbranianie się kawalera przed ożenkiem. I mimo że dziś panowie raczej świadomie decydują się na ślub, to i tak w wielu regionach Polski wyprowadzani są z domu przez druhny panny młodej lub dwie panienki, które niekoniecznie są druhnami (siostry, koleżanki, sąsiadki). To one oddają pana młodego w ręce przyszłej żony. Wykupiny Znane też jako: wywodziny. To tradycja ślubna znana już parę wieków temu. Niegdyś oznaczało dosłownie wykupienie przez pana młodego swojej przyszłej żony. Dziś ma już tylko charakter symboliczny. Wykupiny znane są i kultywowane w wielu regionach Polski. Mają miejsce po przyjeździe pana młodego do domu panny młodej. Musi on wykupić wybrankę serca, wrzucając do przygotowanego kosza lub składając na ręce druhny pieniądze, słodycze lub wódkę. W niektórych częściach Polski pan młody musi postawić butelkę wódki na każdy róg stołu, w innych odbywa się tradycyjne targowanie. W ten sposób przyszły mąż wywodzi pannę młodą z rodzinnego domu. Wywodziny często kończą się hucznym wyprowadzeniem pana i panny młodej z domu przez orkiestrę. W niektórych regionach Polski to ojciec panny młodej podczas wykupin musi „zapłacić” kawalerowi. Jeśli tego nie zrobi, pan młody zaczyna wbijać w próg domu długi gwóźdź i wbija go do momentu, gdy zapłata (zazwyczaj weselną wódką) będzie satysfakcjonująca. Błogosławieństwo rodziców Po przyjeździe pana młodego, tradycyjnych wykupinach i wręczeniu pannie młodej bukietu najczęściej następuje błogosławieństwo od rodziców. Moment ten z reguły jest najbardziej wzruszającym podczas całego tego dnia, ponieważ symbolizuje wyfrunięcie dzieci z rodzinnego gniazda, które przypieczętowane jest oficjalnym błogosławieństwem od matek i ojców. Oczywiście o błogosławieństwo rodziców w polskiej tradycji ślubnej proszą młodzi. W niektórych regionach podczas tego momentu klęczą oni na prześcieradle, które zgodnie ze zwyczajem miało służyć im w noc poślubną. W niektórych regionach podczas błogosławieństwa rodzice przekazują młodym symboliczne 100/200 zł, aby pieniądze trzymały się ich w małżeństwie. Bardzo często banknot jest wsadzany do buta panny młodej. Bramy weselne Droga do małżeństwa nie jest łatwa, co zgodnie z tradycją mają podkreślić bramy weselne, na Śląsku określane jako „szlogi”. To je para młoda musi pokonać w drodze do kościoła. Dawniej bramę tworzono ze sznurków, kolorowych bibuł i kwiatów, co najczęściej czynili sąsiedzi lub znajomi. Dziś bramę na drodze może postawić każdy, kto chce przeszkodzić w korowodzie wiozącym parę młodą. Coraz częściej też bramy weselne są dużo bardziej kreatywne, towarzyszą im przebieranki i zabawy. Aby młodzi przejechali dalej, muszą zapłacić za przejazd stosowną ilością wódki. Popularne tradycje weselne, czyli zwyczaje na polskich weselach Powitanie chlebem i solą Jedna z najstarszych polskich tradycji ślubnych to powitanie pary młodej chlebem i solą – mają one symbolizować dobrobyt, bezpieczeństwo, zamożność i powodzenie w małżeństwie. W większości przypadków młodych w progu domu weselnego witają chlebem i solą rodzice, a właściwie matki. Zwyczajowo pada wtedy pytanie do panny młodej:– Co wybierasz: chleb, sól czy pana młodego?Na co ona może odpowiedzieć dwojako:– Pana młodego, chleba i soli dorobimy się powoli.– Chleb, sól i pana młodego, żeby pracował na niego. Potem młodzi powinni zjeść po kawałku chleba z solą, a następnie pan młody może przenieść żonę przez próg domu weselnego. Tłuczenie kieliszków Kolejna tradycja weselna jest niejako związana z powitaniem pary młodej. Często bowiem na tacy obok chleba i soli znajdują się dwa kieliszki – jeden z wódką, drugi z wodą. Młodzi muszą wybrać jeden z kieliszków i wypić jego zawartość. Przesąd głosi, że ta osoba, która wybierze i wypije wódkę, będzie rządziła w małżeństwie. Kieliszkami należy rzucić za siebie, aby się rozbiły. I tu pojawia się kolejny przesąd, według którego im więcej kawałków szkła będzie na posadzce, tym więcej szczęścia będzie towarzyszyło młodym. Jeśli któryś z kieliszków nie pięknie, należy dopomóc szczęściu i jak najszybciej zgnieść go obcasem. Dziś zdarza się, że pary przenoszą tłuczenie kieliszków już na salę weselną i robią to po toaście wzniesionym szampanem wraz ze wszystkimi gości. Zasada jest jednak ta sama. Pierwszy taniec Nie ma polskiego wesela bez pierwszego tańca. To element bardzo ważny, ponieważ taniec nowożeńców otwiera oficjalnie zabawę weselną. Według tradycji pierwszy taniec miał pokazać dopasowanie pary młodej – jeśli plątaliby się w tańcu, mogłoby to oznaczać potknięcia w ich przyszłym życiu. Dziś pierwszy taniec traktuje się bardziej jako atrakcję weselną niż tradycję, przygotowując specjalne wystąpienia i układy taneczne. Zbieranie na wózek W trakcie wesela w wielu regionach Polski odbywa się tzw. zbieranie na wózek. Jest to tradycja weselna, która wśród osób nieznających tego zwyczaju budzi czasami kontrowersje. Na czym polega zbieranie na wózek? Para młoda wychodzi na parkiet i rozpoczyna wspólnego walczyka, aby goście weselni mogli podejść i rozpocząć „odbijanego” – panowie tańczą kolejno z panną młodą, a panie z panem młodym. Za taniec trzeba jednak zapłacić do koszyczków (często przypominających dziecięcy wózek), które trzymają świadkowie. Symboliczne kwoty płacone za taniec z nowożeńcami mają być zgodnie ze zwyczajem przekazane na wózek dla ich pierwszego dziecka. Gorzka wódka Staropolskie tradycje weselne bywają dość przaśne i niezręczne, stąd coraz częściej odchodzi się od wielu z nich. Nadal jednak żywo praktykowana jest przez gości tradycja przyśpiewki weselnej, która ma zachęcać nowożeńców do pocałunków. Przy jednym lub kilku z toastów goście śpiewają młodym „Gorzka wódka, gorzka wódka, trzeba ją osłodzić”, na co młodzi muszą odpowiedzieć pocałunkiem, którego długość często „mierzy się” wraz z biesiadnikami, odliczając od dziesięciu. Obgrywka Znana głównie w Małopolsce tradycja weselna to tzw. obgrywka (przez niektórych nazywana też obrigawką lub obigrówką). To jedna z form biesiady za stołami, prowadzona przez drużbę. Po obiedzie podchodzi on wraz z kapelą do każdego gościa, aby wodzirej mógł coś o nim zaśpiewać. Z reguły jest to krótka rymowanka wymyślana na bieżąco. Kapeli i drużbie towarzyszą czasami dwie dodatkowej osoby (jedna z rodziny panny młodej, a druga od pana młodego), które podpowiadają, kto jest kim i co charakterystycznego dla tej osoby można podkreślić w przyśpiewce. Za obgranie czasami goście dają wynagrodzenie w postaci drobnej gotówki wrzucanej do koszyka – zwyczajowo była to suma przekazywana później jako część wynagrodzenia dla grających na weselu. Oczepiny Gdy wybije północ, nadchodzi czas oczepin. To najpopularniejsza tradycja weselna, która kultywowana jest w większości narodów słowiańskich. Dziś wygląda jednak inaczej niż kiedyś. Dawniej oczepiny polegały na wyprowadzeniu panny młodej z sali do osobnego pomieszczenia, w którym zdejmowano jej z głowy panieński wianek, ścinano włosy zaplecione zwykle w okazały warkocz, a następnie wsuwano na głowę tzw. czepiec, symbol małżeństwa. Od niego właśnie wzięła się nazwa oczepin. Aktualnie z tego symbolicznego porzucenia panieństwa robimy element zabawy weselnej. Panna młoda rzuca welonem (czasami wiankiem lub bukietem) za siebie, a łapią go obecne na weselu panny, ponieważ ta, w której ręce wpadnie, ma wyjść za mąż jako pierwsza. Podobnie w przypadku pana młodego – zdejmuje on swoją muchę lub krawat i rzuca za siebie, w kierunku zgromadzonych kawalerów. Podczas oczepin często para młoda ma zasłonięte oczy, aby to los zdecydował, w czyim kierunku polecą ich ślubne atrybuty. Tort weselny Niektórym może się wydawać, że tort weselny to stały element tego dnia, który nie ma za wiele wspólnego z tradycją. Nic bardziej mylnego! Zgodnie z tradycją para młoda miała wypiekać weselny kołacz/korowaj i częstować nim gości. Dziś stawia się raczej na torty zamawiane w cukierniach, na wzór tradycji zachodnich. Symbolika jest jednak taka sama – deserem należy podzielić się z gośćmi, aby podarowana im w ten sposób słodycz wróciła do pary młodej w parze z dostatkiem. Wykradanie butów Panny Młodej Jedna z mniej popularnych, ale ciekawych tradycji weselnych, wzbudza często obawy panien młodych. Chodzi bowiem w niej o to, że podczas zabawy goście wykradają jej buty. Zadaniem świeżo upieczonego męża jest uratowanie żony z opresji i wykupienie butów z rąk weselników. Walutą jest tradycyjnie alkohol. Niektórzy zamiast weselnej kradzieży butów praktykują porwanie Panny Młodej. Goście ukrywają ją przed mężem, który musi odnaleźć i wykupić żonę za stosowną opłatą. Zwyczaje praktykowane po ślubie i zakończeniu wesela Gościniec Niektórym ten zwyczaj weselny znany jest jako gościniec, a inni kojarzą go po prostu jako rozdawanie ciasta gościom, którzy opuszczają wesele. Mimo że coraz częściej na weselach królują inne podziękowania dla gości, to zwyczaj obdarowywania ich ciastem i wódką nadal pozostał i praktykowany jest w niemal całej Polsce. Weselni cyganie Mimo że wesele kończy się wraz z zakończeniem poprawin, to w niektórych częściach Polski temat zaślubin wraca drugiego lub trzeciego dnia. Właśnie wtedy zaproszeni goście „przeprowadzają” młodą lub młodego do domu, w którym będą mieszkać po ślubie. Tradycyjnie było to przeprowadzenie panny młodej z domu rodzinnego do domu jej męża. Dlaczego zwyczaj ten nosi nazwę „cyganie”? Chodzi przede wszystkim o stroje gości weselnych, którzy przebierają się za różne postacie (księdza, lekarza, pannę młodą, pana młodego), wśród których znajduje się cyganka. Z domu zabiera się rzeczy, które mają przydać się w nowym miejscu (garnki, obrazy, czasami meble – w zależności od fantazji gości), a podczas ich symbolicznego przewożenia przez wieś częstuje się mijane osoby ciastem i wódką. Zwieńczeniem jest impreza w miejscu docelowym. Organizatorka wesel Gabi Deramo jest zauroczona Alimem al-Lehan, właścicielem rzymskiego hotelu Grande Lucia. Snuje fantazje na jego temat, choć wie, że on nigdy nie zwróci na nią uwagi. Tymczasem, podczas wesela jego przyrodniego brata, Alim prosi Gabi do tańca, który kończy się w sypialni. Następnego dnia proponuje jej , by została jego kochanką. Rozczarowana Gabi odrzuca tę propozycję. Wkrótce jednak okaże się, że życie napisze własny scenariusz…Trzecia część miniserii ukaże się w listopadzie. Gabi Deramo nigdy nie była druhną, a cóż dopiero panną młodą. Ale śluby były całym jej życiem i myślała o nich całymi dniami. Od niepamiętnych czasów. Gabi była marzycielką. Jako mała dziewczynka nieustannie ustawiała swoje lalki w procesję ślubną. Kiedyś rozsypała na nie dwie torby cukru i jedną torbę mąki, żeby uzyskać efekt ślubu zimą, czym doprowadziła matkę do furii. Matka, Carmel, krzyczała na nią, że buja w obłokach. Gabi nie powiedziała jej jednak, że ilekroć urządzała ślub swoim lalkom, to myślała o ślubie swojej matki. Miała nadzieję, że ta zabawa w czarodziejski sposób ściągnie tu jej ojca i sprawi, że czas się cofnie i ojciec nie porzuci ciężarnej Carmel. Gabi nikt jeszcze dotąd nawet nie pocałował, ale jako asystentka organizatorki ślubów odgrywała ważną rolę w wielu romantycznych eskapadach. O tym samym śniła niemal każdej nocy. O przygodzie z Alimem. Teraz siedziała, przeglądając listę zadań w swoim tablecie, i owijając na palcu pasmo długich czarnych włosów, próbowała wymyślić, jak szybko zorganizować od zera wystawny ślub zimą w Rzymie. Mona, przyszła panna młoda, wyszła z przymierzalni w trzeciej z kolei sukni. Suknia zupełnie do Mony nie pasowała, stare koronki nadawały jej oliwkowej karnacji ziemisty odcień, a ciężka tkanina przytłaczała jej smukłą figurę. - I co myślisz? – Mona spytała Gabi, okręcając się przed lustrem. Gabi wiedziała, jak radzić sobie z panną młodą w źle dobranej sukni. – A co ty sądzisz, Mona? – Sama nie wiem. – Mona westchnęła. – Chyba mi się podoba. – Więc to nie jest suknia dla ciebie – powiedziała Gabi. – Bo musisz nią być zachwycona. Mona nie posłuchała rady właścicielki butiku i kompletnie zlekceważyła propozycję Gabi, by włożyć śnieżnobiałą, prostą suknię z delikatnym haftem. Nawet jej nie przymierzyła. Panny młode często lekceważyły sugestie Gabi, patrząc na nią przez pryzmat bujnych kształtów i źle dobranej ciemnej garsonki, którą kazała jej nosić szefowa. Gabi lubiła modę i znała się na niej doskonale. Miała talent w dobieraniu strojów, podkreślających atuty sylwetki danej kobiety. A suknie ślubne były jej oczkiem w głowie. Była na bieżąco z aktualnymi trendami i umiała trafnie ocenić, co się przyjmie w danym sezonie. Mona dalej nie mogła się zdecydować. A to musiało być załatwione dzisiaj! Bernadetta była właśnie na urlopie i wszystko spadło na Gabi. Jak zwykle. Im większy był budżet i im trudniejsze zadanie, tym bardziej było prawdopodobne, że zostanie zlecone jej. To był spokojny okres między świętami i Nowym Rokiem. Butik z sukniami ślubnymi był tego dnia nieczynny, ale Gabi, wykorzystując swoje kontakty, zadzwoniła do jego właścicielki Rosy z prośbą o przysługę. Sklep otworzono specjalnie dla nich. Rosa ich nie poganiała, ale spieszyły się na spotkanie z Marianną, koordynatorką przyjęć w hotelu Grande Lucia o czwartej. – Może przymierzysz suknię proponowaną przez Gabi – odezwała się Fleur, matka pana młodego. To było trochę dziwne. Zwykle taka wyprawa odbywała się w towarzystwie matki panny młodej albo jej siostry czy przyjaciółek. Wyglądało jednak na to, że właśnie Fleur miała tu najwięcej do powiedzenia. Fleur była Angielką, więc Gabi i Mona z grzeczności nie rozmawiały po włosku. Tak, czekał ją długi, męczący dzień. A jutro miały tu wrócić z druhnami! Niechętnie, bardzo niechętnie Mona zgodziła się włożyć suknię zaproponowaną przez Gabi i zniknęła w przymierzalni. Odwieszając odrzuconą suknię Rosa dostrzegła, że Gabi zerka na jeszcze inną kreację. Srebrzysto-szarą, elegancką i prostą, w większym rozmiarze. Luksusowa tkanina pięknie się układała. Rosa była naprawdę utalentowaną krawcową. – Pasowałaby ci – powiedziała Rosa. – Wątpię. – Gabi westchnęła tęsknie. – Ale jest piękna. – Ktoś zrezygnował z zamówienia. Przymierz ją. – Jestem w pracy. – Gabi potrząsnęła głową. – A zresztą, kiedy miałabym w niej chodzić? To pytanie pozostało bez odpowiedzi, bo kotara się rozsunęła i z przymierzalni wyszła uśmiechnięta Mona. – Och, Mona – zawołała Gabi. Suknia była idealna. Podkreślała smukłą sylwetkę Mony, a ostra biel stanowiła doskonałe tło dla jej ciemnej karnacji. – Gdyby posłuchała cię od razu – mruknęła Fleur. – Spóźnimy się do hotelu. – Wszystko jest załatwione – zapewniła ją Gabi, sprawdzając swoją listę na tablecie. – Trzymamy się planu. – Jeśli wybór sukni uznajemy za zamknięty, to wszystko inne powinno potoczyć się gładko. Miara została zdjęta, ale daty przymiarek wymagały jeszcze potwierdzenia. Gabi zapewniła Rosę, że zadzwoni do niej natychmiast, jak tylko termin ślubu zostanie dokładnie ustalony. Wsiadły do samochodu i jechały ulicami Rzymu w stronę hotelu Grande Lucia. Mona znowu grymasiła. – Byłam na ślubie w Grande Lucia kilka lat temu i hotel miał taki… – Mona zająknęła się, szukając odpowiedniego słowa – smutny wygląd. – Teraz już nie ma – odparła Gabi. – Zmienił się właściciel, a Alim… – teraz to Gabi się zająknęła. – Od kilku lat właścicielem hotelu jest Alim i przeprowadził remont, po którym hotel wygląda wspaniale. – Wymawiając jego imię poczerwieniała. Widywała Alima tylko czasami, ale dużo o nim myślała. Ich ścieżki rzadko się krzyżowały, ale jeśli Gabi organizowała ślub w Grande Lucii, a Alim akurat był na miejscu, serce biło jej mocno. Skrycie miała nadzieję, że spotka go dzisiaj. – Zobaczmy, jakie wrażenie hotel zrobi na tobie teraz – powiedziała Gabi. – Ale strasznie trudno zdobyć tu rezerwację, zwłaszcza w ostatniej chwili. – Fleur uważa, że nie będzie z tym problemu. – Mona rzuciła ukradkowe spojrzenie w stronę matki pana młodego. O ile Gabi zdążyła się zorientować, Fleur zgodziła się sfinansować wesele pod warunkiem, że odbędzie się właśnie w tym hotelu. – Nie będzie – potwierdziła Fleur. Gabi nie była tego taka pewna. Marianna, koordynatorka przyjęć w hotelu, bywała nieugięta, a one chciały, żeby ślub odbył się już za dwa tygodnie. Dojechały szybko na miejsce, bo na ulicach było stosunkowo pusto. Bożonarodzeniowa gorączka już minęła i nawet Koloseum zamknięto dla zwiedzających. Gabi stłumiła ziewnięcie. Miała nadzieję, że spędzi świąteczną przerwę, snując plany założenia własnej firmy. Zamiast tego wezwano ją do pracy. Była bardzo zmęczona. Zaczęła pracować w Matrimoni di Bernadetta jako osiemnastolatka z nadzieją, że zdobędzie tam doświadczenie, które pozwoli jej rozpocząć samodzielną działalność. Ale sześć lat później ta wizja nie była ani trochę wyraźniejsza. Bernadetta dbała o to, by Gabi z trudem znajdowała czas na myślenie, nie mówiąc już o realizacji swoich marzeń. Mimo to Gabi wciąż uwielbiała to, co robiła. Spojrzała w górę na piękny stary budynek, który się przed nimi wyłonił i po chwili zatrzymali się przed wejściem do hotelu Grande Lucia. Portier Ronaldo otworzył im drzwi. – Ben tornato – przywitał się z Fleur. Musiała być gościem hotelu. I to gościem uprzywilejowanym, sadząc z uwagi, jaką Ronaldo jej okazywał. Gabi wysiadła z samochodu z bijącym sercem na myśl, że zobaczy Alima. On zawsze był dla niej miły, choć nieco powściągliwy. Nie brała tego do siebie. Alim utrzymywał ten sam dystans wobec wszystkich. Urzekła ją otaczająca go aura tajemnicy. Kiedy przebywał w Rzymie, zajmował całe piętro hotelu Grande Lucia. Jego reputację poznała dzięki hotelowym plotkom. Uwielbiał piękne kobiety i umawiał się z ich tabunami. Mogły jednak liczyć co najwyżej na jedną noc z nim. W tym pakiecie śniadanie nie było wliczone. Według Sophie, przyjaciółki Gabi pracującej tu jako pokojówka, zimny i nieczuły to najczęstsze słowa, jakie padały pod jego adresem z ust byłych kochanek. Gabi nie postrzegała go w taki sposób. W jego spojrzeniu zawsze wyczuwała ciepło, a jeśli chodziło o sprawy zawodowe, jego profesjonalizm nie budził najmniejszych wątpliwości. Jak powiedziała jej Sophie, pomimo wszystkich tych przelanych z jego powodu łez podobno czas spędzony w ramionach Alima nagradzany był diamentami. Gabi nie należała do jego ligi. Interesowały go smukłe blondynki w typie supermodelek, dobrze obeznane z sypialnianymi arkanami. Nie zdradzał inklinacji, by je w nie wprowadzać. To, że był całkowicie poza jej zasięgiem, nie przeszkadzało Gabi, bo dzięki temu mogła o nim bezpiecznie marzyć. Nic nie wskazywało na jego obecność, kiedy wchodziła przez mosiężne obrotowe drzwi do eleganckiego foyer hotelu Grande Lucia. Widok był wspaniały. Piękny szkarłatny dywan i obite jedwabiem ściany wyglądały wytwornie, wręcz zmysłowo, i świetnie się komponowały z ciemnym drewnianym umeblowaniem. Wnętrze było przestronne i wysokie, a jednak przytulne. Wypełniał je miły dla ucha gwar hotelu. Na środku pod filarem znajdowała się ogromna kompozycja kwiatowa złożona z pąsowych róż i goździków. Gabi miała oko do szczegółów i ta aranżacja ją irytowała, bo nigdy nie ulegała zmianom mimo upływu czasu. Marianna przywitała się z nimi i zabrała całą trojkę na kawę do jednego z ustronnych saloników. Omówiły kilka szczegółów i chociaż Marianna potwierdziła, że mają wolny termin za ponad dwa tygodnie, nie zamierzała pannie młodej niczego ułatwiać. – Muszę zweryfikować datę z właścicielem – powiedziała. – W styczniu oczekujemy w hotelu bardzo ważnych gości. Nie jestem pewna, czy będziemy w stanie was zmieścić. Alim zapowiedział, że muszę go informować o wszystkich blokowanych terminach… Och, a oto i on… – urwała, bo Alim właśnie pojawił się w foyer w towarzystwie pięknej blondynki. Zapewne nie lubił, by niepokojono go bez potrzeby, i dlatego Marianna nie ostrzegła Mony i Fleur o jego obecności. Ale jego charyzma sprawiła, że obie kobiety natychmiast na niego spojrzały. A kiedy Marianna robiła, co mogła, by nie zakłócać Alimowi spokoju, świat Gabi wywrócił się do góry nogami. W najmilszy ze sposobów. Alim ubrany był w ciemny płaszcz. Otaczająca go aura wspaniałości sprawiała, że ludzie mimowolnie odwracali za nim głowy. Miał czarne lśniące włosy zaczesane do tyłu. Smukły i wysoki trzymał się tak prosto, że na jego widok Gabi zawsze chciała się też wyprostować. Ilekroć znajdował się w pobliżu, Gabi czuła dreszcze i nie potrafiła skupić się na czymkolwiek innym. – Quanti ospiti? – głos Marianny dochodził z oddali. Na jej pytanie o liczbę gości musiała odpowiedzieć Mona, ponieważ Alim właśnie spojrzał z oddali na Gabi i ich oczy się spotkały. Był taki piękny… Z natury elegancki, niezwykle uprzejmy i spokojny. Gabi była marzycielką i chociaż nie należała do jego ligi, pozwalała sobie o nim myśleć. Mogła być niewinna, ale nie we własnych marzeniach. Alim miał ciemnoszare oczy, które lśniły w ciemności. To spojrzenie było bardzo niebezpieczne i Gabi właśnie teraz wpadła w tę pułapkę. Najchętniej przeprosiłaby panie, by podejść do niego. Chciała zapomnieć o pracy i o jego kochance, chciała, by on położył ją na swoim zasłanym jedwabiem łożu… – Gabi – z zadumy wyrwał ją głos Marianny. – Alimie – słychać było głos jego kochanki. On jednak szedł prosto przed siebie. – Wszystko było w porządku? – spytał. Mówił znakomicie po włosku, ale z silnym akcentem. Gabi nie była w stanie mu odpowiedzieć. Nie spodziewała się, że do niej podejdzie. Odpowiedziała mu w końcu Marianna, podając mu proponowaną datę ślubu. – Termin jest dogodny. – Alim kiwnął Mariannie i pozostałym paniom, a potem spojrzał na Gabi. – Jak się masz, Gabi? – Dobrze. – To świetnie. – Odwrócił się i odszedł, a ona wstrzymała oddech. To nie było nic takiego, ot, zwykła wymiana grzeczności, której nikt nawet nie zauważył. Ale Gabi miała tym żyć całymi tygodniami. On pamiętał, jak miała na imię! – Może pokażesz Monie salę balową, a my omówimy z Fleur szczegóły? – zaproponowała Marianna. Szczegóły oznaczały pieniądze. – Oczywiście. Gabi wstała i wygładziła spódnicę. Nie znosiła tej czarnej firmowej garsonki ze złotym logo. To był ubiór odpowiedni dla pracownicy domu pogrzebowego, a nie dla organizatorki ślubów. Gdyby to była jej firma, nosiłaby seledynową pepitkę z odrobiną różu. Już nawet wybrała odpowiedni materiał. I zrezygnowałaby z tych wysokich czarnych szpilek, na które nalegała Bernardetta, a w których Gabi czuła się zbyt wysoka i masywna, idąc przez foyer z przyszłą panną młodą u boku. Wtedy zobaczyła Alima i blondynkę wchodzących do jego prywatnej windy. Z zazdrością patrzyła na jego znikające plecy. Blondynka kleiła się do niego i szeptała mu coś do ucha. Dzięki Bogu za windy z zamykanymi drzwiami. Doskonale pomagały odzyskiwać samokontrolę, bo kiedy zatrzasnęły się za tamtą parą, oszołomiona Gabi natychmiast przypomniała sobie o ślubie, który trzeba było zorganizować. Do sali balowej prowadziły wielkie podwójne drzwi i Gabi otworzyła je na oścież, żeby Mona mogła ją ujrzeć w pełnej krasie. Sala była naprawdę piękna. Ogromne kryształowe żyrandole jako pierwsze przyciągały uwagę, ale całość stanowiła prawdziwą ucztę dla oczu. – Molto bello… – szepnęła Mona. Z ulgą przeszły na włoski. – Sala w niczym nie przypomina tamtej, którą zapamiętałam. – Alim całkowicie ją zmodernizował. Podłogę wycyklinowano, naprawiono żyrandole. W Grande Lucii znowu odbywają się śluby. – To tutaj poznaliśmy się z Jamesem. Byłam tu na przyjęciu z okazji rocznicy moich dziadków, a on przyjechał odwiedzić… – Mona nie dokończyła zdania. – Nie podoba mi się, że Fleur podejmuje wszystkie decyzje tylko dlatego, że jej… – Zacisnęła usta. Najwyraźniej nie chciała za dużo powiedzieć. Gabi, ciekawska z natury, żałowała, że Mona tego nie zrobiła, bo Fleur ją intrygowała. Sądząc z listy zaproszonych, goście pana młodego byli zaskakująco nieliczni. Ze Szkocji miał przylecieć tylko jego drużba. Nie było wzmianki o ojcu pana młodego i Gabi zastanawiała się, czy Fleur jest wdową. Ale nie przyszła tutaj, by się analizować zawiłości rodzinne narzeczonych, i szybko skupiła uwagę na tym, by uczynić z tej imprezy najwspanialszy ze ślubów. – Wyobraź sobie taniec pod tymi światłami wieczorem – powiedziała Mona. – Nie ma nic piękniejszego – zapewniła ją Gabi, a potem wskazała na małą galerię biegnącą wzdłuż zachodniej ściany. – Można stamtąd zrobić wspaniałe zdjęcia z góry. Fotograf, którego ja… to znaczy, którego Matrimoni di Bernadetta regularnie zatrudnia, wykonuje niesamowite zdjęcia. Są piękne. Monie zaczął się udzielać jej entuzjazm. – Mówiłaś, że byłaś tu na rocznicy swoich dziadków… – zaczęła Gabi, bo pomysł ze zdjęciami dał jej do myślenia. – Moi dziadkowi brali tu ślub – powiedziała jej Mona. – Czasami wyjmują płytę, przy której tańczyli na swoim ślubie. – Naprawdę? – Rozpoznaję nawet tę posadzkę ze zdjęć z tamtego ślubu. To jest jak cofnięcie się w czasie. Tak, nawet podłoga w sali balowej była piękna, wypolerowany do połysku parkiet z drewna mahoniowego, dębowego i sekwojowego tworzył delikatną, kwiatową mozaikę. – Twoi dziadkowie nadal tańczą przy swojej ślubnej piosence? Mona przytaknęła. Najwyraźniej już zdążyła się przekonać do tego miejsca. Bardzo spodobał jej się pomysł Gabi, żeby ona i James zatańczyli swój pierwszy taniec do muzyki z tej samej płyty, co kiedyś jej dziadkowie. Powoli zaczął się wyłaniać plan bardzo pięknej uroczystości. Wracając do saloniku, Mona promieniała i teraz radośnie omawiała z Fleur i Marianną szczegóły. Gabi dostrzegła tamtą blondynkę wściekle kroczącą przez foyer. Mogła założyć się o oszczędności swego życia, że Alim wypuścił ją ze swoich ramion wbrew jej woli. Kiedy plany zaczęły się powoli krystalizować, Gabi zadzwoniła do Rosy, podając jej oficjalne terminy. – Już zaczęłam pracować nad suknią – powiedziała Rosa. – Mamy bardzo mało czasu, by ją dopasować. Po długim, męczącym dniu, kiedy troszczyła się o innych, Gabi zrobiła coś dla siebie samej. Promieniała szczęściem z powodu tamtej krótkiej rozmowy z Alimem. Oczywiście odejście jego kochanki nie musiało mieć nic wspólnego z nią, ale Gabi była przecież marzycielką… – Czy mogę przyjść i zmierzyć srebrną suknię? – spytała. Cudownie było marzyć o Alimie. To był naprawdę piękny ślub, chociaż Gabi nie miała ani jednej wolnej sekundy, żeby się nim cieszyć. Ubranego w kilt drużbę nagabywała starościna wesela, a biedak robił wszystko, co mógł, żeby przed nią uciec. Fleur była spięta i wszystkich popędzała. Dziewczynki sypiące kwiatki marudziły, bo zmarzły, pozując do zdjęć w śniegu. Gabi czuła się jak niewydarzona pasterka, żonglując parasolami nad głowami gości, próbując ich zaganiać do samochodów. Miała na sobie botki, ale tylko one chroniły ją przed zimnem. W końcu wszyscy wsiedli do samochodów i ruszyli na przyjęcie. Bernadetta siedziała w swoim samochodzie, paląc papierosa, a Gabi, trzęsąc się z zimna, schodziła właśnie po kościelnych schodach. I wtedy to się stało. Pośliznęła się na lodzie i spadła z trzech ostatnich schodków w najbardziej niezgrabny do wyobrażenia sposób. Nikt oczywiście nie pospieszył jej z pomocą. Napisz swoją opinię i oceń książkę Przedstaw się Twoja ocena WYŚLIJ Wesele niebawem, a Ty nadal nie masz wybranej piosenki na pierwszy taniec weselny? Pierwszy taniec Pary Młodej to zazwyczaj trudna decyzja, mnóstwo pięknych piosenek jest już na świecie, a gdy dochodzą do tego emocje związane z przygotowaniami do ślubu to niestety nasz wybór wydaje się nam jeszcze trudniejszy. Przedstawię Wam dziś propozycje, które z pewnością przypadną Wam do gustu, a dzięki którym pierwszy taniec weselny może być naprawdę magiczny. Pierwszy taniec na weselu to jedna z chwil, która na długo zostaje w naszej pamięci, dlatego jej wybór powinien być świadomy. Najlepiej aby pierwszy taniec weselny odbył się przy akompaniamencie piosenki, która jest dla Was szczególnie ważna, kojarzy się Wam z jakimś wspólnym wydarzeniem, przywołuje piękne wspomnienia. Pierwszy taniec Pary Młodej powinien być dostosowany do rytmu piosenki, dlatego wybierając utwór, który będzie Wam towarzyszył w tym ważnym momencie kierujcie się też swoimi umiejętnościami tanecznymi. Najpiękniejsze klasyczne polskie piosenki na pierwszy taniec na weselu:Najlepsze nieklasyczne polskie piosenki na pierwszy taniec Pary Młodej:Najpiękniejsze klasyczne zagraniczne piosenki na pierwszy taniec na weselu:Najlepsze nieklasyczne zagraniczne piosenki na pierwszy taniec Pary Młodej:Porady dotyczące pierwszego tańca:Pamiętajcie także, że drobne niedociągnięcia na parkiecie to nie koniec świata. Pierwszy taniec na weselu to nie egzamin, najważniejsze jest abyście się uśmiechali i aby Wasz występ był szczery. Najpiękniejsze klasyczne polskie piosenki na pierwszy taniec na weselu: Grzegorz Tomczak „Niebieska piosenka” Anna Jantar „Moje jedyne marzenie” Kancelarya „Zabiorę Cię właśnie tam” Kayah i Kiliański „Prócz Ciebie nic” Czerwone Gitary „Słowo jedyne Ty” Piotr Szczepanik „Kochać” Seweryn Krajewski „Wielka miłość” Eleni „Tylko w Twoich dłoniach” Lady Pank „Zawsze tam gdzie Ty” Dżem „Tylko ja i Ty” Zbigniew Wodecki „Oczarowanie” Krzysztof Krawczyk „Bo jesteś Ty” Farba „Chcę tu zostać” Czerwone Gitary „Niebo z moich stron” Najlepsze nieklasyczne polskie piosenki na pierwszy taniec Pary Młodej: Beata Bartelik „Sen na pogodne dni” Pectus „To co chciałbym Ci dać” Grzegorz Hyży & TAAB „Na chwilę” Mesajah „Każdego dnia” Bracia „Za szkłem” Sławek Uniatowski „Kocham Cię” Ania Szarmach „Wybieram Cię” Stachursky „Z każdym Twym oddechem” Kamil Bednarek „List” Sylwia Grzeszczak „Kiedy tylko spojrzę” Olga Szomańska i Przemysław Branny „Niech mówią, że to nie jest miłość” Joanna Zagdańska „Rękawiczki” Kindla „Z kimś takim jak Ty” Boys „Nasz pierwszy taniec” Rafał Brzozowski „Magiczne słowa” Piotr Rubik „Most dwojga serc” Janusz Radek „Dziękuję za miłość” Skaldowie „Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał” Natalia Kukulska „Zakochani” Katarzyna Skrzynecka i Robert Janowski „Ten którego kocham” Ziyo „Magiczne słowa” Varius Manx „Dziękuję” Universe „W perły zmienić deszcz” Volver „Kocha, lubi, szanuje” Justyna i Piotr „Ty i ja” Sumptuastic „Kołysanka” Karolina Kozak „Razem zestarzejmy się” Natalia Kukulska i Piasek „Jesteś blisko mnie” Krzysztof Krawczyk „Preludium weselne” Borysewicz i Kukiz „Jeśli tylko chcesz” Krzysztof Krawczyk „Tylko Ty, tylko ja” Najpiękniejsze klasyczne zagraniczne piosenki na pierwszy taniec na weselu: Frank Sinatra „ Strangers in the night” Leonard Cohen „Dance me to the end of love” Wet Wet Wet „Love is all around” Bill Medley & Jennifer Wernes „The time of my life” Elton John „Can you feel the love tonight” Metallica „Nothing else matters” Nat King Cole „When I fall in love” Aerosmith „I don’t want to miss a thing” Stevie Wonder „I just called to say I love you” Najlepsze nieklasyczne zagraniczne piosenki na pierwszy taniec Pary Młodej: Rod Steward „When I need you” Ed Sheeran „Thinking out loud” Bon Jovi „Always” Liam Payne & Rita Ora „For you” Ellie Goulding „Love me like you do” Colbie Caillat & Jason Mraz „Lucky” Adele „One and only” Foreigner „I want to know what love is” Rihanna „Love on the brain” Lenny Kravitz „Again” Michael Buble „Everything” Bryan Adams & Barbra Streisand „I finally found” P!nk „Just give me a reason” Whitney Houston „I will always love you” Celine Dion „I love you” Jessie Ware „Say you love me” Beyonce Knowles „Crazy in love” All 4 One „I swear” Barbra Streisand „Woman in love” Scorpions „You and I” Bon Jovi „Thank you for loving me” Savage Garden „Truly madly deeply” Bee Gees „How deep is your love” Bryan Adams „Everything I do (I do it for you)” Rod Steward „Have I told you lately (that I love you)” Celine Dion „Because you loved me” Bryan Adams „Heaven” Michael Bolton „When a man loves a woman” Andrea Bocelli & Laura Pausini „Vivo Per Lei” Ed Sheeran „Perfect” Goo Goo Dolls „Iris” Glenn Medeiros „Nothing’s gonna change ma love for you” Richard Marx „Right here waiting” Jennifer Rush „The power of love” Whitney Houston „I have nothing” Shania Twain „You’re still the one” Porady dotyczące pierwszego tańca: Wybierając utwór na swój pierwszy taniec weselny w szczególności zwróćcie uwagę na jego rytmikę. Najmniej skomplikowane pod względem rytmu są wszelkie walce i dzięki temu kroki tych tańców są łatwe do opanowania. Pierwszy taniec weselny nie powinien być zbyt długi, czas umowny na to wydarzenie to 3 minuty. Rodzaj i tempo utworu powinno być również dopasowane do Waszych strojów, szczególnie do sukni Panny Młodej. Suknia ślubna na dużym kole nie sprawdzi się przy energicznym utworze hip-hopowym czy przy piosence disco polo. Jeżeli chcecie, aby Wasz pierwszy taniec na weselu wypadł w miarę profesjonalnie to zdecydujcie się na kurs tańca. Najczęściej wybierane jako pierwszy taniec na weselu są: walc angielski, walc wiedeński oraz rumba. Walc angielski jest najłatwiejszy do nauczenia, a co za tym idzie jest prostym tańcem. Jest to taniec niezwykle romantyczny, lekki, zwiewny, a Panna Młoda wykonując go może poczuć się jak prawdziwa księżniczka. Wolne i spokojne tempo podczas tego tańca idealnie komponuje się z długą, powłóczystą suknią ślubną. Naukę walca wiedeńskiego najlepiej rozpocząć minimum 3 miesiące przed planowanym weselem. Tyle czasu potrzeba, aby w przystępny sposób opanować kroki taneczne oraz choreografię wraz ze wszystkimi szczegółami. W walcu wiedeńskim podobnie jak w angielskim doskonale prezentują się długie suknie, które podkreślają charakter tej wyjątkowej chwili. Walc wiedeński opiera się głównie na obrotach dookoła sali w ruchu przeciwnym do wskazówek zegara. Rumba jest tańcem opowiadającym historię uwodzenia, namiętności oraz miłości. Jest to typowy taniec zmysłów. Jest to gorący, latynoamerykański taniec do którego niezbyt pasuje długa, romantyczna suknia z koronek, halek i falbanek. Do tego tańca najlepiej zdecydować się na suknię ślubną w typie „rybki” lub na krótką sukienkę. Wbrew pozorom wybór utworu do pierwszego tańca nie jest zadaniem łatwym. Jest to bardzo trudna decyzja zwłaszcza dla par, które nie mają swojej ulubionej, sentymentalnej piosenki, która by im się kojarzyła z wspólnie spędzonymi chwilami. Pamiętajcie, żeby wybierając piosenki na pierwszy taniec zwrócić uwagę na jej słowa. Zdarza się, że utwory wykorzystywane podczas pierwszego tańca Pary Młodej mimo romantycznej nuty zupełnie nie pasują do sytuacji, gdyż ich słowa nie mówią wcale o szczęściu. Pamiętajcie także, że drobne niedociągnięcia na parkiecie to nie koniec świata. Pierwszy taniec na weselu to nie egzamin, najważniejsze jest abyście się uśmiechali i aby Wasz występ był szczery. Autor: Ania Bartecka (Visited 965 times, 1 visits today)Podążaj za nami i polub nas:

pierwszy taniec weselny z druhnami