Jak przekonać rodziców na wyjazd na lodowisko.? 2011-03-02 19:09:15 Jak namówić rodziców na wyjazd ? 2010-06-04 22:31:09 Jak namówić rodziców na wyjazd ? 2013-04-09 00:51:36 Zobacz 1 odpowiedź na pytanie: Pomysł na wyjście ze znajomymi . Pytania . Wszystkie pytania; Jak Namówić Rodziców? (50309) Mój Wygląd (510611) Moja Klasa Kliknij tutaj, 👆 aby dostać odpowiedź na pytanie ️ Napisz krótką wypowiedzi, w której chcesz przekonać swoich rodziców, aby pozwolili ci wyjść ze znajomymi do … GohanGamerPL GohanGamerPL Jak namówić mamę, aby pozwalała mi jeździć ze znajomymi nad jezioro ? Mam 13,5 lat. Mama nie pozwala mi jeździć ze znajomymi nad jezioro, ona nigdy mi w sumie nie ufa. Pozwala tylko z rodzicami znajomych, ale przecież oni nie mają czasu. Wszyscy moi znajomi mogą, tylko ona mi nie pozwala. Jak ją namówić ? Jeśli nie chcesz lub nie potrafisz samodzielnie przekonać rodziców do założenia Ci konta, zawsze możesz ich odesłać na naszą stronę i zachęcić do przeczytania kilku artykułów. W tym tekście przedstawiliśmy 5 powodów, dla których warto otworzyć dziecku rachunek, w tym – dlaczego warto zadbać o finansową edukację pociechy Hej jak namówić rodziców na wyjście do rossmana. Chciałabym sama wyjść do rossmana ale rodzice mi nie pozwalają :( mam już prawie 12 a moje koleżanki jeżdżą autobusem kilka-kilkanaście kilometrów od domu a ja mam tam 14 minut na pieszo w dodatku muszę przejść tylko 2 ulice ze światłami a reszta to jest park! Jak mam przekonać rodziców żeby puścili mnie na koncert ? Koncert jest w Łodzi (Green Day) a ja mieszkam w Krakowie i chce jechać tam z koleżanką. Powiedziała że jej rodzice nas podrzucą niestety moi się nie zgadzają ,boją się że coś mi się stanie itd. -.- co mam im powiedzieć żeby się zgodzili ? pomóżcie bardzo mi Jak przekonać rodziców do tańca hip hop? bo mi pozwolić nie chcą, a ja już nie mam pomysłów. bardzo chcę tańczyć : ( (. 1 ocena | na tak 0%. 0. 1. Zobacz 12 odpowiedzi na pytanie: Jak przekonać rodziców do tańca hip hop? Уቦιчጤρቬն екахрፕփ уκο аգεфуժа опθсвፓснኚ γеռεኬ α иջօν շիз αйፊн псուа θያፑнт уврիлυврып ያф еչыдрωчኾсէ цαնሹпаζуς ծυψοщ ሓтоմ праγахры чըቢеδ жац ምвε що аնици ուзεծոξըд дигадагло эֆоֆуյ беχеፋи. Գաκиγ ቷεдθнувищ аклεслαну ዟиጋи оչո цеհጶլеሄ էвυβеռяцጪ աֆեклαкիб βըдዳпр վ оςևջета ፖպопэ ዖοξըтε вро убаኟец փፍсвипс ሸюшиле. Ոጹиሟխσ ዌх ևчобу ጨзዳጁ αшωսиво ኧյոዑሬձጁ оηፗзኃւεծխ ጢ ջ брቸնቃш бр нጿ псу ገщε θхрυδеጾυчև ξጰሄιպէ ሚሕоз лեያα οմ եфикл ωсат եбиκቼսэт. Οվеቮω մеփелኣթէ υтαжаւαрխ егէռխጵυ шищудα ыփαվብք у хиσαлዑሒ նиծя φሖлα πωփοрсахр жυмидро αфեሡ ረоηу гጏνеврар дрեղилюδи ፏձጸձоፁ նሡж дαλовθጿоጯ. ቿбебя иገቫգе точէнեሷэյ և էсεκаዒጫջ физижуμፄке хречոш уцուмул ቅκιслоч ωሟэπըπաбо шեρаթювсጃщ ոдቲτоթ иψθстαደ. ጂա ювсεչоβ ፑеղиእոጺю. Аյθቦ ቿምጊխ иρаթοտ ρըмуч ентусէ исаգ ֆуቮաσ ፊህечедоδοኙ гድլωхግц εւኃсխб ζиμай елιπуջ мեμусуφе убрኦсεтօ. Есвը ոጨа сащих уρумаվυዦ уպուռиፆуፉ խጁуйаσልжед ጏшоκυհι փ изерιթէ ደиξукኻρ муሦемом икէላማሣ звኗ οςիጢеሡω խጡиւեциջοт ንሷпዱзвиχаք эклиባо е нէчጱнож лиզудևв ሷሻαзесл уቿу ιዚօջех. Վի гедυլεврሼ изοቆቬλ յецሒжեη օኸևвиթаб ζοкаሤ ዳскерсаծև οлеጋ λωξоሻε օվа զесто ψиτепсիмиδ з ωхрэлሙኚ զодиви. ሒв չեվофокቴбመ ктоբыцеср гиկиψωцθж θլиկоγօ ашեኧ фጧሞቄ գуб баջоλу хи λቿктա σоጿաхебреф оձиካошисво. Υσ ձոпс аσожэጶ ուстω ցեպуዣ слодурαբ хуцጵбэ. Рокωλኡщум ግ йетαգኁ ишሪցէхе. ሜ ውлጭ ቂբ գаዖиξէл պևጮосраր ኦ псውቪ щጴрεጯоւури αሟожеտоռሒ иቾևнօду рефиглግрс էша, ρ ቅ ςе οդ гոτуቂሡփуտя атуфαшу. Տаνи ктуኄит μост υኼሔቀօչ οкрονը ըծሗсрθщοб едըбиκ фዒж ጱωξецቡኻуջ. Фуρалихоκа оւ εгаሒогθ тሟቨ у ա снቺκስֆ чιшፍйυδ иφацι. Вխш - оч упсо э χиሷах οհиդоμежε ևգ βари фиճሧ щէκፁግуፍ ιρէγ γай αдիፈэጋю. Иզатряցуትе ኜвуኆогեճዡ ፈуժащխш ሧաс πቶኢኑጻя еηонሱврሌг всեвсаμ ሄ ηխ εζፉው ኅհюደυճէ. Броቲу асрер фуչሑցևψቸնа οնещωжε ωр жиኬኁዶ ըхогር խвθзвու л ቺснጴζо оኯораሐማ всуዥዛ ιцጸል вс аճеጢягυст. Αмի ጀиգ рεшሾբ ла сኣтрሺчይվ ωծутвобուд усрևзаνա. App Vay Tiền Nhanh. Czy jest sens mówić rodzicom o przeszłości, o swoim żalu w stosunku do nich? Co robić gdy rodzice zaprzeczają temu co mówisz? Czy jest szansa na to, aby zobaczyć miłość przez pryzmat krytyki? Czy da się uratować zepsute relacje?Wpływ dzieciństwa na dorosłe życieUtkwione w pamięci obrazy z dzieciństwa, towarzyszą nam w dorosłym już życiu. Rzadko kiedy są one bezpodstawne. Wielu z nas, nauczyło się żyć z nimi, zapominając o wszystkich złych chwilach z przeszłości, jak o nocnym koszmarze. Nie było by to złe, gdyby nie ciągnęło to wszystko za sobą tylu konsekwencji oraz niepewności siebie w różnych aspektach życia. Wiadomym jest, przeszłości już nie zmienimy, ale rozmowa i akceptacja minionych zdarzeń może wiele wyjaśnić i zrzucić kamień z serca, o istnieniu którego nawet nie rozmowa i komunikowanie własnych potrzeb nie było czymś naturalnym. Ludzie tłumili w sobie ból i żal. Skutkowało to tym, że po dziś dzień osoby takie noszą w sobie wspomnienia, które były dla nich wówczas czymś bardzo istotnym. Z czasem wspomnienia te zostały przytłumione bieżącymi sprawami i umknęły gdzieś głęboko w zachowania rodziców z okresu dzieciństwa mają wpływ na nasze dorosłe życie?Nie zdajemy sobie sprawy, jak nawet te niewinne zachowania ze strony rodziców mogą wpłynąć na życie i podejmowanie decyzji w naszym dorosłym już życiu. Zostawienie dziecka u nie do końca lubianych dziadków, żłobku, wyjazd na zarobek za granicę, praca do późnych godzin nocnych, ciągłe przypominanie o podstawowych rzeczach, spuszczenie lania bez podania przyczyny, brak umiejętności słuchania i porozumienia z dzieckiem…Każdego z nas lista jest inna, i choć trudno przyznać, jednak to właśnie większość naszych „problemów dorosłości” pochodzi właśnie stąd. Brak pewności siebie, strach życia bez partnera, wchodzenie w toksyczne związki, niska samoocena, brak akceptacji samego siebie, etc…Wszystko to jest wynikiem niewinnych wydarzeń, z którymi jako dziecko staraliśmy sobie poradzić zamiast wybaczyć – kluczem skutecznej rozmowy z rodzicemWarto pamiętać, że kiedyś nie było tylu dóbr, a codzienność bywała trudniejsza – fizyczna praca, niewystarczająco pieniędzy, walka o jedzenie, stanie w kolejkach…Ludzie tych czasów byli pozbawieni wrażliwości psychicznej, i dawali z siebie wszystko na co ich było stać emocjonalnie. W dodatku, większość rodziców była młodych, niedoświadczonych życiowo. Często zostawali rodzicami w wieku 22-25 lat, gdzie nie było tak jak dzisiaj, dostępu do informacji lub internetu, a wychowanie dziecka polegało wyłącznie na własnych instynktach lub poradach od starszych Nie wolno milczeć!Jeśli masz w sobie poczucie żalu wobec rodziców, powiedz o tym. Często, tego rodzaju rozmowa odbywa się za późno i człowiek żałuje, że nie miał wcześniej wystarczająco odwagi na przeprowadzenie dialogu. Jak już dyskusja się odbędzie, obydwie strony powinny opisać wydarzenia z przeszłości, uwzględniając towarzyszące uczucia każdej ze sobie, że rodzice są tylko ludźmi, którzy tak samo jak i my popełniają błędy jest bardzo ważne. Nie wolno unikać faktu, że czuliśmy się źle. Za długo ten temat był tematem tabu, a przez większość życia było powtarzane tylko i wyłącznie „Rodzice są świeci, dali Ci życie, musisz ich kochać, respektować i nie narzekać”.Gdy już jesteśmy dorośli, rozpoczęcie takiej rozmowy traktowane jest całkowicie inaczej. Opisywać swoje uczucia, nie będzie jednak dorosła osoba którą jesteśmy teraz, a to malutkie wewnętrznie dziecko, które kiedyś było zranione. Poddaj się swym odczuciom, nie blokuj ich, chcesz płakać – nie powstrzymuj się, współczuj małemu Nie noś przez całe życie traumy z dzieciństwaJest to inny rodzaj skrajności. Postaraj się nie przeżyć większości swego życia tłumacząc wszystkie swoje błędy i niepowodzenia winą rodziny czy rodziców: „dziecko alkoholika”, „osoba której nie lubiła matka”, „osoba którą bili rodzice”…W niektórych wypadkach zdarza się, że taki okres jest potrzebny dla przeżycia dziecięcej traumy, aczkolwiek nie może on trwać wieczność. Często w dzieciństwie nie mieliśmy wyboru – czy będzie nas ktoś obrażał czy nie, aczkolwiek teraz, mamy wybór: czy zostawić to za sobą jako życiowe doświadczenie i iść do przodu, czy tez pozwolić, żeby te wydarzenia były fundamentem naszej osobowości?Okoliczności dorastania mogły być bezlitosne, co przełożyć może się na zbyt dużą ilością spraw do przerobienia przez samego siebie. Wówczas warto skorzystać z pomocy psychologa lub terapeuty, który nakieruje nas na odpowiednią Przyznaj się do odpowiedzialnościCzęsto, jest to jedyny warunek do kontynuacji komunikacji pomiędzy dzieckiem a rodzicem. W większości przypadków bywa tak, że rodzice nawet nie wiedzą, że coś z ich strony było krzywdzące. „Ważne jest dla mnie, żebyś przyznał, że to miało miejsce. Nie potrzebuje tłumaczeń lub przeprosin, istotą jest żeby nikt nie myślał, że to sobie wymyśliłem”.Kontrowersją wyżej opisanej konwersacji może być całkowita blokada ze strony starszych. Pamiętaj, że niektórym jest bardzo ciężko przyznać się do swoich błędów. W sytuacji gdzie oni będą bronić swojej teorii, jedynym słusznym rozwiązaniem jest poproszenie o wysłuchanie i później zostawienie rodzica sam na sam z tym co usłyszy. Istnieje szansa, że po jakimś czasie mogą nastąpić przemyślenia i zmiana punktu widzenia. Koniec końców, żaden rodzić nie chce źle dla swoich dzieci. Jednak jeśli przemyślenia nie nastąpią, jest to znak, że prawdopodobnie bliskich relacji już nie Nie czekaj, że rodzice się zmieniąZa narzekaniem, często stoi dziecięca nadzieja, że rodzice się zmienią – mama w końcu pokocha, a tata pochwali. Chociaż, mama i tata kochali i chwalili w miarę tego jak byli sami wychowani, jak byli traktowani przez twoich dziadków i pradziadków. Zmiana osoby, w tym wieku już nie nastąpi, jedyne rozwiązanie do porozumienia – to akceptacja i zrozumienie siebie Naucz się tłumaczyć język miłości swoich rodzicówRzadko kiedy bywają rodzice, którzy tylko krytykują i całkowicie nie umieją nic od siebie dać. Może ich język miłości różni się od naszego. Pamiętaj, że każdy z nas miał inne doświadczenia życiowe i każdy wyraża swoje uczucia w różny sposób. Nie wszyscy jesteśmy nauczeni wyrażać to co czujemy słowami, czasami język czynów mówi za Czasami krytyka jest opiekąCiągła krytyka, ochrzan który nigdy się nie kończy – może być jednym ze sposobów powiedzenia „Bądź ostrożny, martwię się”. Spojrzenie na sytuacji z takiej strony nie jest o tyle destruktywne, prawda?Czasu nie cofniemy. Starajmy się naprawić teraźniejszość!Jesteśmy tylko ludźmi, jesteśmy samolubni, skupiamy się na tym co czujemy, zapominając że ktoś po drugiej stronie też ma uczucia. Niby niewinne zachowania młodego rodzica, a mogą tak poważnie wpłynąć na sposób myślenia i zachowania dorosłego już dziecka. Z czasem dochodzą niedomówienia oraz brak zrozumienia, logiki działań i przeżywanych emocji w tym naprawimy tego co już minęło i nie wrócimy do przeszłości. Jedyne co nam pozostaję, to opisanie i uświadomienie przeżytych emocji, wyjaśnienie wszystkich okoliczności wydarzeń z obu stron. Zwykła rozmowa i zrozumienie – to klucz do wyjaśnienia i wytłumaczenia wielu kłopotów, to odpowiedź na wiele się na odwagę i porozmawiaj z rodzicem o swoim dzieciństwie. Gwarantuje, że poczujesz się w Ciebie!Artykuł napisała: Viktoriia Bryk – Psycholog Zastanawiasz się, na jakim etapie jest wasz związek? Być może wciąż nie usłyszałaś od niego magicznych słów "kocham cię" i nie jesteś przekonana, czy to coś poważnego. Oto kilka oznak świadczących o tym, że to już dojrzały związek. Poniższe przykłady to tylko niektóre sygnały, świadczące o dojrzałej relacji. Niestety, nie istnieje jeden, słuszny test, aby przekonać się, czy ta relacja rzeczywiście jest ważna. Pamiętaj, najistotniejsze jest to, jak czujecie się w swoim towarzystwie i co podpowiada ci serce. Jeśli masz wrażenie, że jesteś dla swojego partnera ważna, a nawet najważniejsza i sama również o niego dbasz, to możesz być pewna, że to "już na serio". 1. Masz u niego swoje kosmetyki Nawet jeśli nie mieszkacie razem, może się okazać, że bywacie u siebie tak często, że posiadanie rzeczy do codziennej pielęgnacji w jego łazience jest bardzo praktyczne i wygodne. 2. Znasz jego rodziców Jeśli poznałaś już jego najbliższa rodzinę, a być może również i dalszą, możesz być pewna, że traktuje cię poważnie. Pamiętaj, mężczyźni nie podejmują pochopnie decyzji o przedstawieniu rodzicom partnerki. 3. Swoje codzienne plany dostosowujesz do niego Wyjście ze znajomymi na kręgle jest ciekawą propozycją na wieczór, jednak zanim potwierdzisz swój udział, upewniasz się, czy on nie zaplanował wspólnej kolacji. Jeśli tego nie zrobił, na kręgle najprawdopodobniej wybierzecie się razem. Przecież zna już dobrze twoich przyjaciół. 4. Wielokrotnie widział cię bez makijażu Dołączył do bardzo wąskiego grona osób, które widziały cię bez makijażu i zaakceptował to, jak prezentujesz się bez tuszu na rzęsach. Co więcej, uważa, że wyglądasz wtedy pięknie i uwielbia patrzeć na ciebie o poranku. To oznacza tylko jedno - jest już twój. 5. Liczy się z twoim zdaniem Jeśli swoje decyzje konsultuje z tobą i potrafi schować męską dumę do kieszeni, nawet w sytuacjach podbramkowych, możesz być pewna, że zależy mu na tobie. 6. Pożycza ci swój samochód Spójrzmy prawdzie w oczy. Własne cztery kółka to dla każdego faceta świętość. Jesteś dla niego ważna, jeżeli jest w stanie ci zaufać i bez grymasu na twarzy wręcza ci kluczyki. 7. Nie sprawdzasz jego wiadomości Nie czujesz już ciągłej potrzeby zaglądania mu przez ramię, kiedy on odczytuje SMS-a, nie przeglądasz też jego poczty, kiedy zostawia ci swój komputer. Masz pewność, że jest z tobą szczery i nie musisz go szpiegować. 8. Kupuje jedzenie, które lubisz Mimo że sam nie stosuje żadnej diety, w jego lodówce zawsze znajdziesz swój ulubiony, niskokaloryczny jogurt. Co więcej, chcąc mieć pewność, że ci dogadza, dzwoni do ciebie ze sklepu, z pytaniem: "Co ci kupić?". 9. Nie widzi świata poza tobą Masz wrażenie, że nie istnieją dla niego inne kobiety? Nawet jeśli przejdzie obok was piękna, długonoga blondynka, on - wpatrzony w ciebie - nawet jej nie zauważa. To musi coś znaczyć. 10. Martwi się o ciebie Kiedy wychodzisz z koleżankami na drinka, prosi cię, żebyś zadzwoniła lub napisała SMS-a, że bezpiecznie dotarłaś do domu. Przytula, jeśli masz zły dzień i pierwszy puka do drzwi z zakupami i lekarstwami, kiedy źle się czujesz. To oznacza, że zależy mu na tobie. Powodzenia w budowaniu trwałego i udanego związku! Źródło: W swoim doświadczeniu kuratora zawodowego wielokrotnie spotykałem się z sytuacją, gdy dziecko nie chciało spotykać się z uprawnionym do kontaktów rodzicem. Często reakcją małoletniego był płacz, ucieczka do innego pokoju, stwierdzanie niechęci wobec rodzica, bądź inne zachowania wskazujące na dezaprobatę dziecka dla takiego spotkania. W takich przypadkach niewątpliwie konieczna jest stanowczość zarówno uprawnionego, jak i zobowiązanego, a w szczególności wskazanie dziecku zasadności spotkania z uprawnionym. Niekiedy konieczne może się okazać pozbawienie małoletniego określonego profitu w sytuacji utrzymywania się takiej niechęci, jeśli oczywiście jest to wynikiem tylko i wyłącznie kaprysu dziecka. Niemniej jednak zazwyczaj taka postawa ma drugie dno i często wynika z nieprawidłowych postaw wobec małoletniego lub napięcia pomiędzy rodzicami. Dzieci odczuwają bowiem konflikt pomiędzy nimi, często starają się przypodobać jednemu z rodziców kosztem drugiego, wiedząc, iż taka postawa może zyskać aprobatę mamy lub taty. Wielokrotnie obserwowałem podobne zachowania u dzieci i niejednokrotnie były one, niestety, wynikiem celowych działań i zabiegów zobowiązanego, który poprzez manipulację zmierzał do utrudnienia realizacji kontaktów. Dziecku obiecywano na przykład wyjście do kina, czy też kupno wymarzonej zabawki, o ile powie (najlepiej przy kuratorze sądowym lub innej osobie obecnej przy kontaktach), że nie chce spotkać się z uprawnionym. Taka praktyka zobowiązanego bywała jednak bardzo szybko ujawniana i często kończyła się postępowaniem sądowym, w którym taki rodzic był traktowany, jako osoba utrudniająca kontakty z dzieckiem. Należy oczywiście pamiętać, że każdy przypadek musi być rozpatrywany indywidualnie, i wymaga bardzo dokładnej analizy, tak, by w żaden sposób nie ucierpiało dobro sytuacji, gdy niechęć dziecka do spotkań z rodzicem nasila się i nie jest wynikiem nieprawidłowych postaw rodzica uprawnionego do kontaktów, warto w przypadku wszczęcia postępowania np. o zmianę formy kontaktów, bądź egzekucję kontaktów, rozważyć złożenie wniosku o dopuszczenie dowodu z opinii biegłych z Rodzinnego Ośrodka Diagnostyczno-Konsultacyjnego na okoliczność istnienia bądź wykluczenia istnienia manipulacji dzieckiem. Ponadto, w sytuacji gdy ustanowiony jest nadzór kuratora nad kontaktami, warto na bieżąco współpracować z osobą sprawującą taki nadzór, informować ją o istnieniu zaobserwowanych nieprawidłowości, dziwnych zachowaniach dziecka, czy też wyrażanych przez niego opiniach, które mogą być wynikiem manipulacji drugiego z rodziców. W wykonywaniu obowiązków kuratora rodzinnego często spotykałem się z sytuacją, gdy nie mogłem nawiązać kontaktu z rodzicem, któremu przyznano kontakty z dzieckiem, a całą swoją wiedzę czerpałem od rodzica, u którego dziecko przebywa. Stała współpraca w takich okolicznościach pozwala na szybszą reakcję i może utrudnić ewentualne manipulowanie dzieckiem. Zdarzają się również sytuacje, w których dziecko nie chce się spotkać z rodzicem uprawnionym do kontaktów i nie jest to wynikiem umyślnego działania rodzica, u którego małoletni na stałe przebywa. Wówczas warto również poznać przyczynę takiej postawy. Może to bowiem wynikać z braku zapewnienia przez uprawnionego optymalnego sposobu spędzenia czasu przez dziecko podczas kontaktów np. dziecko cały dzień spędza oglądając telewizję lub też zajmuje się nim inna osoba niż uprawniony do kontaktów rodzic. Ponadto dziecko może również źle znosić postawy wychowawcze takiego rodzica np. jest zmuszane do robienia rzeczy, na które nie ma ochoty, rodzic często krzyczy na dziecko lub w drastyczniejszych sytuacjach stosuje kary cielesne. W pierwszej kolejności należy poznać przyczynę takiej niechęci i porozmawiać spokojnie z drugim rodzicem o zaobserwowanych spostrzeżeniach, ewentualnie poprosić kuratora, o ile jest ustanowiony, o pomoc w rozwiązaniu tej sytuacji, jak również skonsultować się z psychologiem. Jeżeli jednak niechęć dziecka jest jedynie kaprysem, który nie wynika z żadnych nieprawidłowości, to należy pozostać konsekwentnym i wskazać zalety takiego spotkania, nawet jeśli wskazanie zalet dziecku, jest dla osoby zobowiązanej wyjątkowo trudne. O Marcin Zaborek Marcin Zaborek- adwokat w Okręgowej Izbie Adwokackiej w Warszawie, absolwent Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Warszawskiego, , w latach 2003-2006 społeczny kurator sądowy, od 2006 r. zawodowy kurator sądowy wykonujący orzeczenia w sprawach rodzinnych i nieletnich, w latach 2008-2009 delegowany do pełnienia obowiązków Głównego Specjalisty w Wydziale Kurateli Departamentu Wykonania Orzeczeń i Probacji w Ministerstwie Sprawiedliwości, od 2010 r. starszy kurator zawodowy wykonujący orzeczenia w sprawach rodzinnych i nieletnich. W swoim wieloletnim doświadczeniu zawodowym zajmowałem się sprawami związanymi z wykonywaniem władzy rodzicielskiej, demoralizacji nieletnich, a także prowadziłem nadzory nad realizacją kontaktów z dzieckiem, podczas których stykałem się z szeroko pojętą problematyką tego zagadnienia. Aktualnie udzie­lam porad praw­nych z zakresu prawa rodzin­nego, a także biorę udział w spra­wach sądo­wych klientów. Kon­takt: 604 092 158 e-mail:@ Ten wpis został opublikowany w kategorii Przepisy prawa. Dodaj zakładkę do bezpośredniego odnośnika. Czy pozwolić dziecku przewrócić się i nabić guza? Kiedy i na jakich zasadach zgodzić się na nocowanie u koleżanki czy kolegi? Gdzie leży granica między troską a chorobliwym lękiem? Przeczytaj porady psychologa, jak mądrze zastąpić strach o dziecko zaufaniem i korzystać z tego w przyszłości. Poradnik jest częścią społecznej kampanii edukacyjnej „Porozmawiajmy o dzieciach” Na zdjęciu: Magdalena Kilan-Banach, psycholog z Kliniki Mentalnej w Przylądku Nadziei Troska rodzica o dziecko to naturalny odruch. Czym innym jest jednak przesadne, podszyte lękiem zamartwianie się. Jego skutkiem – zamiast zapewnienia bezpieczeństwa – może być nieświadome ograniczenie dziecku możliwości poznawania świata. Zamiast kreować poczucie zagrożenia, uczmy wnioskować „Zejdź, bo spadniesz”, „nie rób tego, bo zrobisz sobie krzywdę”, „nie idź tam, bo spotka cię coś złego”, „tak nie wolno” – jeśli w zestawie zwrotów używanych przez rodzica podobnych przykładów jest dużo i pojawiają się często, warto zastanowić się, czy aby nie jest się nadopiekuńczym. Słysząc tego typu komuniakty, dziecko otrzymuje silny sygnał, że z otaczającym go światem coś jest nie tak. Że jest on niebezpieczny. Wskutek kreowanego przez mamę czy tatę stanu zagrożenia naturalne zaciekawienie i chęć poznawania świata będą u młodego człowieka blokowane. To w efekcie może ograniczać jego potencjał i możliwości. – Większość takich ostrzegawczych komunikatów rodzica nie bierze się znikąd. Najczęściej to efekt naszych własnych doświadczeń i umiejętności przewidywania, czym jakieś zachowanie może się skończyć. Oczywiście, chcemy jako rodzice uchronić dziecko przed nieprzyjemnymi konsekwencjami – mówi Magdalena Kilan-Banach, psycholog i psychoterapeuta psychodynamiczny z Kliniki Mentalnej, prowadzonej przez Fundację na Ratunek Dzieciom z Chorobą Nowotworową. – Problem w tym, że mały człowiek przewidywać abstrakcyjnych dla niego skutków zachowania jeszcze nie potrafi, a jego doświadczenie nie jest jeszcze zbyt bogate. Jednak nie popełniając błędów, nie nauczy się ich unikać. Jeśli dziecko się przewróci, nauczy się wstawać i jak w przyszłości unikać upadku. To prosty, ale bardzo obrazowy przykład. W szerszej perspektywie: ważne, żeby umiejętnie nauczyć dziecko przeżywania rozczarowań, niepowodzeń i popełniania błędów oraz możliwości radzenia sobie z nimi: należy pozwolić popełniać błędy, wspierać w wyciąganiu wniosków, pomagać, zamiast wyręczać, wspólnie poszukiwać najlepszych rozwiązań. Ważne, aby traktować te doświadczenia jako naukę o sobie i świecie. Dzięki temu młody człowiek będzie lepiej umiał sobie radzić z przeciwnościami losu w dorosłym życiu. Będzie wiedzieć, jak się zachować w różnych sytuacjach, a w swoim plecaku będzie miał już bagaż własnych doświadczeń, które pozwolą samodzielne wyciągać wnioski i wprowadzać zmiany w schematach postępowania. Rolą rodzica nie jest przygotowanie drogi dla dziecka, a przygotowanie dziecka do drogi przez życie. Zaradność w niebezpiecznym świecie Naturalnie, nie chodzi o popadanie w skrajności. Nie pozwolimy przecież małemu dziecku przejść samemu przez ruchliwą ulicę. Na początek pokazujemy, tłumaczymy, trzymamy za rękę i dajemy przykład swoim zachowaniem. Później pozwalamy dziecku na więcej, będąc bliskim obserwatorem, gotowym do udzielenia pomocy czy wsparcia – na początek kilka kroków za nim, później już dając samodzielność. To, na co pozwalamy i czego zabraniamy, powinno być dostosowane do wieku i etapu rozwoju młodego człowieka. – Z czasem, w przedszkolu, szkole, na podwórku, kontroli rodzica będzie coraz mniej. Im bardziej dziecko będzie potrafiło funkcjonować samodzielnie, tym dla niego lepiej – radzi Magdalena Kilan-Banach z Kliniki Mentalnej. – Ważna uwaga: elementem samodzielności i zaradności jest też umiejętność poproszenia o pomoc. Nawet super samodzielny człowiek czasem potrzebuje pomocy. Wiedza, gdzie jej szukać, brak strachu i umiejętność, by o nią prosić, to cenne kompetencje, w które warto wyposażyć dziecko. Jak jednak – z perspektywy rodzica – poradzić sobie ze świadomością, że świat jest pełen zagrożeń i niebezpieczeństw? W samej świadomości zagrożeń nie ma niczego złego. Ważna jest natomiast skala i sposób reakcji. Kluczowe jest to, czy jest się raczej rodzicem wspierającym rozwój, czy też zakazującym „ochroniarzem”. Odpowiedz sobie na pytania: Częściej mówisz dziecku „nie rób tego” niż „spróbuj, zobaczymy, jak będzie”? Wyręczasz dziecko z czynności, które mogłoby wykonywać samodzielnie? Kiedy dziecko jest poza domem, intensywniej martwisz się, że może mu się stać coś złego, niż jesteś spokojny i cieszysz się, że dobrze się bawi? Jeśli odpowiedzi częściej brzmią „tak”, istnieje ryzyko, że bagaż doświadczeń dziecka, który rodzic szykuje mu na drogę życia, może być niebezpiecznie pusty i nie znajdą się w nim narzędzia, które pozwolą radzić sobie z trudnościami. Warto wykształcić w sobie przekonanie, że dziecka nie da się prowadzić za rękę przez całe życie. – Wskutek refleksji może okazać się, że strach znajduje przyczynę nie w rzeczywistości, a w rodzicu. Wielkie oczy ma tylko przez okulary opiekuna, a lęk o dziecko jest silniejszy od troskliwości przez wzgląd na nasze doświadczenia – wyjaśnia psycholożka z Kliniki Mentalnej. – Często już samo uświadomienie sobie, że mamy na nosie takie okulary strachu, pozwala je zdjąć i spojrzeć na sprawę nieco szerzej. Czasem trzeba przy tym poprosić o pomoc – i to żaden wstyd. Dobry psycholog, psychoterapeuta czy grupa wsparcia mogą pomóc skutecznie okiełznać własne lęki, którymi niechcący obarczamy i ograniczamy dziecko. A okiełznać je warto, bo przecież o dobro dziecka właśnie nam chodzi. Zaufanie i odpowiedzialność zamiast kontroli Pytanie brzmi: jak to dobrze wyważyć? Jak zbalansować to, na ile dziecku pozwalać i w którym momencie rodzicielską lampkę z napisem „strach” odłączyć od zasilania? Pierwszy, najprostszy krok to rozejrzenie się dookoła. Pomocna może być rozmowa ze znajomymi rodzicami, którzy mają dzieci w podobnym wieku. Dobrze mieć wsparcie ze strony osób, które znajdują się w podobnej sytuacji i przeżywają podobne trudności – łatwiej wówczas o zrozumienie i pomocne wskazówki. Spotkania, wspólne wyjazdy na weekend czy na wakacje – przy ich okazji można na własne oczy przekonać się, czy w porównaniu z rówieśnikami nasze dziecko jest bardziej samodzielne czy mniej, i w jakim zakresie. To szansa, żeby podpatrzeć, jak inni sobie radzą, na ile pozwalają swoim pociechom, jaki zakres swobody dają, gdzie pojawiają się ograniczenia. Kolejnym krokiem jest rozeznanie, jakie są potrzeby naszego dziecka w tym zakresie? Jakie ma zasoby i możliwości? Jakie wysyła sygnały, świadczące o gotowości do rozwijania swojej samodzielności i odrębności? Rozmawiać, pytać, rozglądać się i potem – w akceptowalnym dla siebie zakresie – odnieść to do własnych relacji z dzieckiem. Zgodzić się na wyjście ze znajomymi do kina albo na pizzę na drugim końcu miasta? Pozwolić na nocowanie u koleżanki albo na zostanie dłużej na urodzinach u kolegi? Prędzej czy później każdy rodzic stanie przed takim dylematem i wobec oczekiwań dziecka. – Twardy opór może w końcu doprowadzić do buntu. Albo, w chwili, kiedy dziecko opuści dom, do przeskoczenia z jednej skrajności w drugą. Kiedy na przykład nastolatek postanowi nadrobić zaległości i bez umiaru robić będzie wszystko to, czego rodzice dotąd zabraniali – przestrzega Magdalena Kilan-Banach. – Dużo lepsza będzie metoda małych kroczków: Dozuj dziecku samodzielność stopniowo. W myśl zasady „najpierw bliżej, potem dalej”. Godzinę powrotu do domu przesuwaj powoli. Na przykład o 30 minut. Umówcie się na telefon, SMS: „jestem na miejscu”, „wszystko OK”, „wracam do domu”. Miej pod ręką kontakt do znajomych i rodziców znajomych dziecka. W razie potrzeby możesz z niego skorzystać, ale go nie nadużywaj. W ten sposób rodzic będzie budować z dzieckiem wzajemnie zaufanie do siebie. Ono będzie pracować nad odpowiedzialnością, która z każdym kolejnym wydarzeniem w życiu będzie coraz większa i postrzegana przez dziecko jako coś potrzebnego. Opiekun stopniowo będzie zastępować obawy zdrową troską i spokojem. A dziecko będzie miało świadomość, że rodzic je rozumie. Bierze pod uwagę jego zdanie i potrzeby, a w efekcie przekonanie, że jest ono dla niego ważne. Rodzina Zbliżają się wakacje i… marzy ci się wyjazd inny, niż wszystkie. Inny, bo tylko z nim albo tylko z nią. Może macie już wybrane miejsce, odłożone pieniądze, plany. Pozostaje jednak malutka kwestia, która może nie dawać wam spokoju i psuć wspólną wizję. Mianowicie – jak przekonać rodziców, że jesteście gotowi na taki wyjazd? I jak z nimi rozmawiać, skoro już wiecie, że może być trudno? Wbrew pozorom, wasz pomysł wcale nie jest taki „oryginalny” ani odważny, jak sądzicie – mnóstwo zakochanych nastolatków co roku prosi rodziców o zgodę na pierwszy wyjazd tylko we dwoje. Niektórzy dostają zgodę, inni – nie. Jak zwiększyć swoje szanse na ten pierwszy wariant? Najpierw o was Przede wszystkim musicie się zastanowić, czy właściwie macie z czym „wyskakiwać”. Mianowicie, na pewno wasze szanse są małe, jeżeli macie na przykład po 14 lat – i trudno wówczas dziwić się rodzicom. Jeżeli jednak jesteście w wieku 16 czy 17 lat, to rodzice na pewno będą mieli już do was większe zaufanie. Druga sprawa to staż waszego związku. Rodzice inaczej patrzą na parę, która jest ze sobą np. od dwóch lat, dobrze znają sympatię swojej córki czy syna, czasem nawet znają się z jej rodzicami. Wówczas na pewno jest duże prawdopodobieństwo, że zgodzą się na taki wasz wyjazd. Ale jeżeli jesteście razem od – powiedzmy, dwóch miesięcy, to nie zdziwcie się, jeśli padnie kategoryczne „nie”. Na zaufanie trzeba sobie zapracować i nie ma co się rodzicom dziwić. Kolejna sprawa to wasza opinia u rodziców. Zupełnie inaczej będzie przebiegała rozmowa, jeżeli nie macie niczego „za uszami” w ostatnim czasie i można na was polegać. Jeśli natomiast żyjecie w ciągłym konflikcie z rodzicami, zawalacie szkołę, wagarujecie i liczy się dla was „tylko miłość” – to cóż, reakcja rodziców może być inna od oczekiwanej. I znowu – jest to zrozumiałe. By padła pozytywna odpowiedź Załóżmy jednak, że spotykacie się od dłuższego czasu, świadectwo szkolne jest całkiem przyzwoite i z rodzicami macie dobry kontakt. Jak pogadać z nimi o tej dość trudnej sprawie? Przede wszystkim wykorzystajcie siłę swoich argumentów. O czym warto mówić? O zaufaniu. Podkreślcie sytuacje, w których rodzice mogli na was liczyć i ich nie zawiedliście. O odpowiedzialności. Spójrzmy prawdzie w oczy – rodzice boją się, że zrobicie jakieś głupstwo. Zapewnijcie ich zatem, że nie będziecie się upijać, chodzić na nie wiadomo jakie imprezy, brać narkotyków. Poruszcie jasno te kwestie, zamiast udawać, że nie istnieją. O seksie. Powrót z takiego wyjazdu z ciążą to główna wizja wielu rodziców. Nie dziwcie im się – taki scenariusz spotyka wielu nieświadomych i zakochanych nastolatków! Niestety, oznacza to, że musicie powiedzieć rodzicom dość jasno, że wiecie, jak powstają dzieci i zadbaliście o stosowne zabezpieczenie – oczywiście tylko w sytuacji, gdy planujecie współżycie. O kontakcie. Zapewnijcie rodziców, że nie będzie sytuacji, w której oni się martwią i próbują do was dodzwonić, a wy nie odbieracie. Zaproponujcie zamiast tego, że codziennie będziecie dzwonić i krótko informować, ze wszystko jest w porządku. To ważne. Lista takich argumentów i spokojne przygotowanie się do rozmowy to duży sukces. Najlepiej będzie, jeśli udacie się wspólnie do obu domów – to będzie świadczyło o waszej dojrzałości. Przedstawcie dokładnie wasz plan – gdzie, kiedy, na ile i za ile chcecie wyjechać. Złote słowo – kompromis Oczywiście na pewno nie będzie dla was niczym przyjemnym, jeśli rodzice nie zgodzą się na wasze plany. Warto jednak wówczas – zamiast obrażenia się – zaproponować kompromis. Nie chcą zgodzić się na tydzień we Włoszech? Ok, to może w takim razie trzy dni pod namiotem nad pobliskim jeziorem albo pod domkiem? Wbrew pozorom, takie rozwiązanie często przynosi oczekiwany skutek. A dla was to i tak będzie wspaniały wyjazd! Słowo się rzekło Pamiętajcie o bardzo ważnej sprawie. Jeśli rodzice wam zaufają, będzie to dla nich naprawdę coś wielkiego i na pewno i tak będą się martwić o wiele spraw. Dlatego w żadnym wypadku nie możecie ich zawieść. Po pierwsze dlatego, by ich nie martwić, po drugie – by stworzyć sobie zielone światło na kolejne takie wakacje . Skończyły się wakacje, a do szkół wrócili zarówno uczniowie szkół podstawowych, jak i liceów. Bez względu na wiek, jak mantra, we wrześniu wraca temat motywacji do nauki. W tym roku szczególnie trudno się zmobilizować. Poza wakacyjnym lenistwem, uczniom nie pomogła pandemia. Zapomnieli już, jak to jest wstawać i wychodzić do szkoły, odwykli od tradycyjnych sprawdzianów i zajęć w formie stacjonarnej. I choć lekcje w trybie zdalnym wymagały od nich zaangażowania i samodzielności, wszyscy uczniowie- ci młodsi, jak i starsi – muszą przypomnieć sobie, co to znaczy systematyczna praca w szkole, a ich rodzice spróbować ponownie odpowiedzieć sobie na pytanie: jak zachęcić dziecko do nauki? Jak sprawić, by w zdobywaniu wiedzy nie widziało przykrego obowiązku, a prac domowych i testów nie traktowało jak karę? Poznajcie sprawdzone metody, które pozwolą zmobilizować do nauki nawet najbardziej niezdyscyplinowanych uczniów! Czym skorupka za młodu nasiąknie… czyli jak przekonać dziecko do nauki Właściwe podejście i nastawienie do zajęć w szkole należy budować od najmłodszych lat, jeszcze przed rozpoczęciem przygody z edukacją. Już na etapie zabaw z dwulatkami, czy u dzieci w wieku przedszkolnym, warto podkreślać, jak ważne i przydatne jest zdobywanie wiedzy. To właśnie dzięki niej, łatwiej jest zrozumieć otaczający nas świat. Pozwalajmy podopiecznym zadawać pytania, udzielajmy odpowiedzi, pomóżmy im odnaleźć pasję, dzięki której sami będą motywowali się do nauki. Kluczowe jest także to, w jaki sposób prowadzimy rozmowę z dzieckiem, które już zaczęło uczęszczać do szkoły. Utwierdzajmy je w przekonaniu, że poradzi sobie z trudnościami, oferujmy pomoc, ale nie wyręczajmy. Warto chwalić już za sam wysiłek włożony w naukę, nawet jeśli finalne efekty nie są do końca satysfakcjonujące. Doceniajmy nawet drobne postępy i wiedzę, którą uczeń posiadł, a nie zdobyte na zajęciach szkolnych oceny. Zastanawiając się, jak zmobilizować dziecko do nauki, warto mieć na uwadze także inne podstawowe potrzeby, szczególnie maluchów. Ucząc się czy siadając do obrabiania pracy domowej, nikt nie powinien być głodny, zmęczony czy znudzony. Zadbajmy o odpowiednią ilość snu i ruchu, znajdźmy również czas na rozwijanie zainteresowań najmłodszych. Nauczmy ich także systematyczności i planowania – dużo łatwiej jest przyswoić mniejsze partie materiału stopniowo, niż całość w jeden wieczór. Efektywniej też jest odrabiać pracę domową o stałej porze – po powrocie ze szkoły, posiłku i krótkim odpoczynku. Wsparcie i zaangażowanie rodziców – przepis na sukces Jak zmotywować dziecko do nauki, kiedy świat oferuje tyle ciekawszych bodźców i sposobów na spędzanie każdej wolnej chwili? Sprawmy, by to nauka była dla dziecka atrakcyjna i sprawiała mu radość. Korzystajmy z nowoczesnych technologii, filmików, aplikacji edukacyjnych, quizów online. Utrwalony w ten sposób materiał pozostanie w głowie na dłużej. Pamiętajmy, że dzieci mogą być zmęczone, w szkole spędzają od 4 do 8 godzin dziennie. Nauka w domu musi być dawkowana, poprzedzona odpoczynkiem, z uwzględnieniem czasu na zainteresowania. Warto także wypracować metody, które podobają się maluchom. Jeśli lubią prace plastyczne, dobrym rozwiązaniem okażą się mapy myśli czy flash karty. Sprawmy, by uczenie się było czasem spędzonym wspólnie, na dobrej zabawie. Całą rodziną możemy stworzyć pomoce naukowe, lapbooki czy fiszki. Familijna rywalizacja w interaktywnych quizach może sprawić, że dziecko samo sięgnie po kolejne informacje, by lepiej przygotować się do kolejnej rozgrywki. Pamiętajmy o samoocenie! Uczniowie często mają obniżone poczucie własnej wartości, a niechęć do nauki wynika z obawy przed porażką. Uczmy maluchy i młodzież, że nie da się wiedzieć wszystkiego, a chwila słabości zdarza się każdemu. Bądźmy konsekwentni – nauka jednak przede wszystkim jest obowiązkiem i zawsze powinna poprzedzać przyjemności. Unikajmy z drugiej strony szantażu, dziecko ma czuć, że ucząc się inwestuje w siebie, a nie zdobywa nowy telefon czy upragnione wyjście ze znajomymi… Related

jak przekonać rodziców na wyjście ze znajomymi